• Youtube
  • Facebook
  • Szukaj

Historia Cmentarza Osobowickiego i ulokowanych na nim kwater więziennych

Cmentarz Osobowicki to największa wrocławska nekropolia i jedna z najstarszych w mieście. Jest położona między ulicą Osobowicką (dawna Oswitzer Strasse), stanowiącą jej granicę południową, oraz linią kolejową Wrocław–Poznań przebiegającą po zachodniej stronie. Niezwykle ważnym miejscem tej nekropolii są kwatery więzienne, które powstały w pierwszej powojennej dekadzie.

01.11.2024

Polskie powojenne podziemie niepodległościowe i antykomunistyczne. Ruch partyzancki, stawiający opór sowietyzacji Polski i walczący o odzyskanie suwerennego państwa. Żołnierze wyklęci określani także jako żołnierze niezłomni. Wielu zostało skazanych na śmierć, wiele wyroków wykonano, niektórzy doczekali amnestii. Przez lata wyklęci, przez lata zapomnieni, przez lata nieznani. Odebrano im prawo do wolności, prawo do godności, a nawet prawo do godnej śmierci, godnego pochówku i oznaczenia miejsca spoczynku. Środowiska kombatanckie, organizacje patriotyczne i rodziny ofiar już od dawna upominały się o pamięć tych, którzy na zawsze mieli pozostać zapomnieni, ale przez wiele lat odpowiedzią była cisza… Od lat 90. XX wieku pamięć o nich powraca, szczególnie mocno w ostatnich latach. We Wrocławiu szczególnym miejscem pamięci są ulokowane na Cmentarzu Osobowickim kwatery więzienne nr 81A i 120 – jedyne tego typu w Polsce.

 

Historia Cmentarza Osobowickiego

Powstanie Cmentarza Osobowickiego w 1867 roku było rezultatem działań mających na celu ograniczenie deficytu miejsc pochówkowych dla mieszkańców ówczesnego Wrocławia. Najstarszy fragment to obecny południowo-wschodni narożnik przylegający do obecnej ulicy Osobowickiej. W kolejnych dekadach cmentarz był sukcesywnie powiększany zarówno w kierunku północnym, jak i zachodnim. Wraz z rozwojem terytorialnym cmentarza zwiększała się również liczba jego użytkowników, tj. parafii i gmin uprawnionych do pochówków. Okres I wojny światowej pozostawił na cmentarzu kwatery, na których pochowano poległych w latach 1914–1918. Pola te znajdują się po południowej stronie kaplicy wzniesionej w 1921 roku według projektu Maksa Berga. U progu II wojny światowej Cmentarz Osobowicki zajmował przeszło 50-hektarową powierzchnię.

Po 1945 roku poszerzono teren cmentarza powiększono o wąski pas w części środkowo-wschodniej i zlikwidowano część południowo-wschodnią, przylegającą do ulicy Osobowickiej. Na cele grzebalne przeznaczono też przyległy obszar ogrodnictwa i szkółki drzew. Zmiana przynależności państwowej Wrocławia sprawiła, że po 1945 roku miejsce niemieckich grobów z czasem zaczęły zajmować groby polskie.

Cmentarz Osobowicki do dziś pełni funkcje sepulkralne jako cmentarz komunalny, który jest nadal czynny – odbywają się nami pochówki zarówno tradycyjne ziemne, jak i urnowe, choć z ograniczeniami. Jego powierzchnia to 53 ha, liczba grobów sięga ponad 125 000, a pochowanych osób przekracza 150 000. Od początku istnienia cmentarz był i jest dostępny dla różnych wyznań i narodowości. 

Niezwykle istotne miejsce w dziejach Cmentarza Osobowickiego zajmuje pierwsza powojenna dekada. To właśnie wtedy nekropolia ta stała się miejscem pochówku ofiar terroru komunistycznego, które grzebano na tzw. kwaterach więziennych pozostających w dyspozycji m.in. znajdującego się nieopodal Więzienia nr 1 przy ul. Kleczkowskiej. 

Pola 81A i 120 cmentarza Osobowickiego to jedyne kwatery więzienne w Polsce, które zachowały się do naszych czasów. Pochowano tam straconych i zmarłych we wrocławskich więzieniach i aresztach śledczych w latach 1948–1956. Wśród nich byli nie tylko żołnierze podziemia niepodległościowego, lecz także kryminaliści, mordercy, a nawet funkcjonariusze aparatu represji.

Instytut Pamięci Narodowej nie mógł pozwolić, by obok bohaterów narodowych leżeli pospolici przestępcy, honorowani przez nieświadomych tego faktu obywateli. Podobnie jak w latach 80. XX wieku, kiedy odżyła pamięć o tym miejscu, również obecnie oczekiwania społeczne nie pozostawiały wątpliwości – obszar ten, nazywany niekiedy wrocławską Łączką, należy uporządkować. Tak się stało w 2024 roku, gdy Instytut Pamięci Narodowej rozpoczął prace na polach 81A i 120. 

 

Dzieje kwater więziennych na Cmentarzu Osobowickim

Czy kwatery więzienne na Cmentarzu Osobowickim we Wrocławiu można porównać do słynnej „Łączki” na Cmentarzu Wojskowym na warszawskich Powązkach?

Komuniści polscy przez cały czas sprawowania władzy próbowali zacierać ślady po swoich zbrodniach, szczególnie tych dokonanych w pierwszym dziesięcioleciu po zakończeniu II wojny światowej. Podobnie było w wypadku cmentarzy. Pod koniec lat 80. XX wieku w PRL zlikwidowano prawie wszystkie groby, w których zostały pochowane osoby stracone i zmarłe w okresie stalinowskim, czyli do 1956 roku. Pozyskane w ten sposób miejsce przeznaczono do ponownego pochówku. Taki proceder dotyczył przede wszystkim miejsc grzebania członków polskiego podziemia niepodległościowego. Symbolem tych działań stała się Kwatera „Ł” na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach. W latach 80. XX wieku pochowano tam osoby zasłużone dla państwa komunistycznego, w miejscu, gdzie w trakcie stalinizmu chowano w bezimiennych mogiłach zamordowanych w bestialski sposób bohaterów podziemia.

Wyjątek stanowiły kwatery więzienne na Cmentarzu Osobowickim we Wrocławiu, gdzie na polach 83B, AVII, AVI i AV (obecne pola 81A i 120) pochowano w latach 1948–1956 blisko 350 więźniów zamordowanych lub zmarłych w Więzieniu nr 1 przy ul. Kleczkowskiej i Więzieniu nr 2 przy ul. Sądowej we Wrocławiu. Mimo tego wyjątku, nie udało się uratować pozostałych kwater więziennych z lat 1945–1948, które w latach 70. i 80. XX wieku przeznaczono pod ponowny pochówek.

Oprócz zachowanych kwater 81A i 120, do naszych czasów przetrwały księgi cmentarne, w których odnotowywano imiona i nazwiska, daty urodzenia, śmierci oraz pochówku więźniów wraz ze wskazaniem numeru pola i grobu. To pozwoliło na poznanie w miarę dokładnych miejsc pochówku konkretnych osób.

Kogo pochowano na kwaterach więziennych Cmentarza Osobowickiego? 

Wśród osób pochowanych na kwaterach więziennych znaleźli się działacze podziemia niepodległościowego, żołnierze Armii Krajowej, Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”, Narodowych Sił Zbrojnych, Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, Konspiracyjnego Wojska Polskiego oraz wielu innych, również niescentralizowanych organizacji o charterze niepodległościowym.

Jak wyglądały pochówki na kwaterach więziennych?

Zwłoki z więzienia przy ul. Kleczkowskiej lub ul. Sądowej dostarczano na Osobowice w późnych godzinach wieczornych lub wcześnie rano, tak aby miejsca ich pochowania pozostały nieznane. Groby najczęściej przygotowywano już wcześniej. Pochówki odbywały się najczęściej pod okiem strażników więziennych, uzbrojonych w karabiny maszynowe. Osoby z zewnątrz, nawet rodziny zmarłych nie miały prawa w nich uczestniczyć. Aura tajemniczości wokół pochówków dotyczyła również braku informowania rodzin o śmierci ich bliskich. Więzienia nie tylko nie informowały rodzin o wykonanym wyroku śmierci lub zgonie, nie wysyłały również listów pożegnalnych osób straconych i nie informowały o tym fakcie Urzędu Stanu Cywilnego, co skutkowało niemożliwością otrzymania aktu zgonu. Pozbawione wiadomości rodziny i pomocy ze strony wszelkich urzędów państwowych musiały podejmować samodzielne poszukiwania, często zwracając się prywatnie do pracowników cmentarza, który w przypływie empatii udzielali takiej informacji lub obawiając się o własny los grozili przekazaniem sprawy do UB.

Warto mieć na uwadze, że pola te były formalnie w okresie stalinowskim wyłączone spod władz cmentarza, a pochówków tam dokonywano wyłącznie na zlecenie UB, Wojskowej Prokuratury Rejonowej i obu więzień. Zastraszone kierownictwo cmentarza nie prowadziło żadnych prac porządkowych na polach 83B, AVII, AVI, AV, a z biegiem czasu roślinność zacierała ślady po tajemniczych pochówkach.  

Czy wydarzenia z lat 80. XX wieku miały wpływ na stan zachowania kwater więziennych?

Gdyby nie oddolne działania środowisk opozycyjnych i wydarzenia, do których doszło w drugiej połowie lat 80. XX wieku, być może pola 81A i 120 nie przetrwałyby upadku komunizmu i nie byłyby obecnie jedynymi zachowanymi kwaterami więziennymi w Polsce.

Z ustaleń dr. hab. Krzysztofa Szwagrzyka jednoznacznie wynika, że działania komunistów zmierzające do zatarcia śladów pochówków z okresu stalinowskiego rozpoczęły się na Cmentarzu Osobowickim już w 1984 roku. Wówczas władze miejskie zdecydowały się o przekazaniu pola 120 (tzw. ćwierćkola) pod zarząd ZBoWiD, czyli Związku Bojowników o Wolność i Demokrację. Związek był już właścicielem sąsiedniego pola 119, zatem naturalną konsekwencją była chęć przekazania mu istniejącego obok zaniedbanego pola jako miejsca pochówku osób zasłużonych dla władzy komunistycznej. Szczęściem można nazwać to, że przez następne trzy lata nie zrobiono nic, aby zagospodarować to pole pod nowe pochówki.

W 1987 roku działania mające na celu uratowanie kwater podjęły osoby skupione wokół Chrześcijańskiego Uniwersytetu Robotniczego przy parafii św. Klemensa Dworzaka we Wrocławiu. Część działaczy należała do Konfederacji Polski Niepodległej i Solidarności Walczącej. O ile materiały operacyjne Służby Bezpieczeństwa zwracają uwagę na charakter polityczny tego, co działo się wokół kwater, z wiodącą rolą znanych działaczy opozycyjnych, którzy mieli zachęcać do ratowania pól, to jednak akcje z lat 1987–1988 miały charakter oddolny i ogólnospołeczny.

Pierwsza informacja wskazująca na obserwację przez SB sytuacji wokół kwater więziennych pochodzi z 29 września 1987 roku. Funkcjonariusze bezpieki podjęli działania rozpoznawcze w sierpniu, kiedy też według ich raportu miały rozpocząć się „systematyczne prace porządkowe w kwaterze 81A, gdzie znajdują się groby rzekomych żołnierzy AK, zamordowanych w latach 1948–1952”. Radio „Solidarność” nawoływało, aby 31 sierpnia 1987 roku masowo złożyć kwiaty na grobach, jednak wówczas zainteresowanie społeczne – według dokumentów SB – było znikome. Nie ma podstaw, aby wątpić w to stwierdzenie, wówczas oddolny ruch społeczny mający na celu uratowanie kwater dopiero stawiał pierwsze kroki. Co jednak interesujące, w dokumencie z 29 września 1987 roku SB jednoznacznie wyraziła zaniepokojenie systematycznymi pracami w kwaterze 81A. Ponadto zauważyła podjęcie podobnych działań na polu 120, gdzie „NN osoby usypywać zaczynają nowe groby”. Rekomendowano wówczas podjęcie natychmiastowej „inwentaryzacji grobów i wydanie zezwoleń na ponowne grzebanie zmarłych, w miejscach, gdzie nie przedłużono 20-letniego okresu nienaruszalności”. Służba Bezpieczeństwa działania środowisk opozycyjnych interpretowała jako „zagrożenie, które może stać się zarzewiem stałych niepokojów w tym rejonie”. Apele poległych, które zostały zorganizowane 1 sierpnia i 17 września przez zaangażowane w sprawę osoby, przeszły bez większego echa w materiałach operacyjnych SB. Sytuacja miała ulec zmianie w ciągu najbliższych miesięcy.

Dlaczego jesień 1987 roku można uznać za przełom w sprawie kwater więziennych?

Troje opozycjonistów: Irena Kluba, Wincenty Pycak i Witold Sulżycki, czując potrzebę odpowiedniego nagłośnienia sprawy więziennych kwater na Osobowicach, zwróciła się 11 października 1987 roku z oficjalną petycją do Miejskiego Przedsiębiorstwa Usług Komunalnych, aby podało do publicznej wiadomości, kto jest pochowany na polach 81A i 120, oraz udostępniło księgi cmentarne. Pismo miało również zwrócić uwagę na dewastowanie usypanych grobów. Nie ulega wątpliwości, że zniszczeń tych pod osłoną nocy dokonywała SB.

Według Służby Bezpieczeństwa inicjatorem złożenia tego pisma był „znany odkłamywacz historii” Antoni Lenkiewicz. Petycja pozostała bez odpowiedzi. Bez względu na to ChUR w październiku 1987 roku zaczął rozprowadzać ulotki nawołujące do spotkań wokół pół 81A i 120 w każdą środę o godz. 16.00.

Jaka była reakcja władz miejskich i partii na działania podjęte przez społeczników?

W budynku Komitetu Wojewódzkiego PZPR we Wrocławiu 19 października 1987 roku doszło do spotkania przedstawicieli WUSW, KW PZPR i Urzędu Miejskiego we Wrocławiu. Ze strony aparatu represji w spotkaniu uczestniczył szef WUSW gen. Zdzisław Biernaczyk, zastępca szefa ds. Służby Bezpieczeństwa ppłk. Janusz Koronowski oraz kpt. Mariusz Czeczot. Miasto reprezentował prezydent Wrocławia Stefan Skąpski, natomiast partię m.in. Janusz Pawlikowski, sekretarz ds. nauki i oświaty KW PZPR. Grono to ustaliło następujący plan:

  1. Podjęcie rozmów z Zarządem Wojewódzkim ZBoWiD, które miały na celu uregulowanie statusu prawnego kwater. Planowano „wyłączenie z gestii” ZBoWiD kwater, aby jak najszybciej rozpocząć tam grzebanie zmarłych.
  2. ZBoWiD otrzyma około 1 mln zł na uporządkowanie i zagospodarowanie kwartału.
  3. Aktualne grzebanie zmarłych będzie odbywać się z dala od kwater 81A i 120.
  4. Księgi cmentarne przejmie dyrektor Miejskiego Przedsiębiorstwa Usług Komunalnych, a dostęp do nich zostanie przyznany wyłącznie osobom uprawionym.
  5. Administracja cmentarza dołoży starań, aby uniemożliwić „poszerzenie bezprawnej aneksji kwater”.
  6. WUSW podejmie działania zapewniające władzom polityczno-administracyjnym dostęp do informacji o rozwoju sytuacji na cmentarzu.

 

Czy wrocławianie interesowali się kwaterami więziennymi i zamierzali je odwiedzić w okolicach 1, 2 oraz 11 listopada 1987 roku?

W obliczu zbliżających się 1 listopada i Święta Zmarłych (jak w PRL nazywano Wszystkich Świętych) władze komunistyczne obawiały się zintensyfikowania działań ze strony społeczeństwa, któremu zależało na uratowaniu pól. Służba Bezpieczeństwa bacznie przyglądała się rozwojowi sytuacji na cmentarzu, a notatka sporządzona z obserwacji zawierała już inne konstatacje, niż ta utworzono we wrześniu.

Tym razem zauważono znacznie większe zainteresowanie społeczne: „Masowe składanie kwiatów i palenie zniczy w tych kwaterach rozpoczęło się ok. 13.00 – obserwowano duże zainteresowanie młodzieży tym sektorem cmentarza”. Tego dnia o godz. 15.00 ks. Krzysztof Dudek z parafii pw. św. Antoniego przy ul. Kasprowicza zorganizował mszę polową przy kaplicy cmentarnej. W nabożeństwie wzięło udział około 300 osób, w tym czterech księży z innych parafii. Po zakończeniu nabożeństwa duchowny udał się wraz z wiernymi w okolice kwater, gdzie dokonał ich symbolicznego poświęcenia.

W notatce z obserwacji zwrócono uwagę na krzyże, które pojawiały się wraz z usypywaniem kolejnych grobów: „Krzyże […] malowane są przez organizatorów akcji na kolor biały, co ma rzekomo symbolizować tzw. białe plamy w dziejach naszego narodu”. Warto zwrócić uwagę, że krzyże, które pojawiały się na usypanych grobach na początku, nie były malowane, ale zostały wykonane z drewna brzozowego. Szczegółowo wyjaśnia to we wspomnieniach Wincenty Pycak:

„Jednocześnie powstał bardzo duży problem braku krzyży na tworzone rzędy nowych mogił, gdyż dotychczasowe sposoby pozyskiwania były niewystarczające […]. Materiał na wykonanie dużej ilości brzozowych krzyży w krótkim terminie załatwiłem wraz z zaufanym kolegą Ryszardem Kędzierskim (też członkiem KPN i ChUR), uzyskując zezwolenie na wycinkę u leśniczego w Długołęce pod Wrocławiem. Po sprawnej wycince i przewiezieniu na moją posesję materiału wykonaliśmy tam pierwszą partię krzyży w ilości 66 szt. Były jeszcze trzy dostawy uzupełniające potrzeby, łącznie 120 sztuk krzyży. Po ustawieniu pierwszej partii panie z ChUR spontanicznie przystroiły te krzyże biało-czerwonymi wstążkami, co w całości nadało temu miejscu dostojnego wyglądu”.

Także pracownicy cmentarza przekazywali krzyże, które zostały zdjęte z miejsc, gdzie powstały trwałe nagrobki.

Kiedy zaczęły powstawać pierwsze groby z krzyżami, pojawił się pomysł nie tylko ich ozdobienia, ale i umieszczenia na nich specjalnej tablicy nagrobkowej. Pycak relacjonował, że zwrócił się do niego starszy pan, który nie chciał podać swoich danych, i dostarczył pierwszą partię tabliczek: „Ś.p. Żołnierz nieznany Polski Walczącej. Prosi o modlitwę”.

Z czasem zaangażowani w sprawę pracownicy PAFAWAGU zaczęli pokrywać te tekturowe tablice bezbarwnym lakierem, odpornym na różne warunki atmosferyczne. Osoba, która dostarczyła tabliczki, pozostała anonimowa, a za swoją pracę nie chciała żadnych pieniędzy: „Ja mu mówię, może damy panu jakąś rekompensatę, a on mi mówi: »nie, nic nie potrzeba. Być może to jest jedno z moich ostatnich zadań, które mam do wykonania«. Może był z podziemia niepodległościowego”. W akcję rozwieszania tabliczek zaangażowany był m.in. działacz Solidarności Walczącej Władysław Fus.

Kolejny w 1987 roku apel poległych odbył się 11 listopada, ale przyciągnął raczej umiarkowaną liczbę osób. Według SB zebrało się około czterdziestu osób, a całe wydarzenie trwało od 16.00 do 16.30. Inaczej ten dzień zapamiętały Irena Kluba i Danuta Skraba, które po dziesięciu latach wspominały: „11 listopada – w rocznicę odzyskania niepodległości zorganizowany apel zgromadził ogromne rzesze ludzi i odbył się w scenerii licznych kordonów milicyjnych, ustawionych przy wejściach zarówno od ul. Osobowickiej, jak i ul. Bezpiecznej”.

Materiały SB nie pozostawiają wątpliwości, że to obchody 1 listopada 1987 roku przyciągnęły największe rzesze obywateli, którzy przyszli pod katery 81A i 120, aby oddać hołd pomordowanym żołnierzom podziemia niepodległościowego. Bez względu na to SB w listopadzie nie miała już wątpliwości, że problem kwater więziennych nie zniknie, ponieważ społeczeństwo nigdy nie zapomniało o tym, co wydarzyło się na cmentarzu w okresie stalinizmu.

Czy władze komunistyczne nadal próbowały unicestwić kwatery więzienne mimo dużego zainteresowania ze strony społeczeństwa?

Pod koniec 1987 roku SB rozpoczęła wzmożoną inwigilację osób, które uczestniczyły w porządkowaniu grobów. Działania operacyjne prowadzone były w ramach sprawy obiektowej „Konglomerat”, a głównym źródłem informacji dla SB miał być TW „Farmer” pozostający „na kontakcie” funkcjonariusz SB por. Władysława Pulikowskiego. Innymi TW byli „Majka” i „Franciszek”. Działania te miały na celu nie tylko obserwację kwater i pozyskanie ważnych informacji, ale przede wszystkim infiltrację środowiska osób skupionych na ratowaniu pól.

Jak przebiegały prace na kwaterach w 1988 roku?

W kolejnym roku działania mające na celu porządkowanie i dbanie o kwatery nie osłabły. Wręcz przeciwnie. Ponownie odbyły się apele poległych zorganizowane 1 sierpnia oraz 1 i 11 listopada. W związku z dniem Wszystkich Świętych 1 listopada 1988 roku procesja wokół pól więziennych według doniesień SB liczyła nawet 700 osób. Nie była to jedyna aktywność. W czerwcu 1988 roku drukiem Agencji Informacyjnej Solidarności Walczącej ukazała się ulotka pt. Biała Plama. Cmentarz Osobowicki we Wrocławiu miejsce wiecznego spoczynku ofiar stalinowskiego terroru 1947–1952. Ulotka prezentowała aktualny stan wiedzy na temat grobów oraz sytuacji mającej na celu ich uratowanie. Była to broszura okolicznościowa, opracowana specjalnie na trzydniowe uroczystości pogrzebowe kpt. Jana Piwnika „Ponurego”, którego szczątki zostały sprowadzone z ZSRS i uroczyście pochowane w klasztorze o.o. Cystersów w Wąchocku. Z kolei 1 lipca 1988 roku ChUR wydał Apel do ludzi dobrej woli zachęcający do zaangażowania społecznego w porządkowanie grobów w każdą środę o godz. 16.00

Po stronie SB oraz władz miejskich i partyjnych nie widać było zaangażowania, aby przerwać inicjatywę społeczną. Działania ograniczały się do czynności operacyjnych mających na celu uzyskanie i przekazanie dalej informacji. Tak można interpretować fakt, że w kwietniu 1988 roku Zarząd Zieleni Miejskiej z polecenia prezydenta Wrocławia i inicjatywy MPUK miał przeprowadzić akcję sadzenia drzew w obszarze kwatery 81A. Akcja ta miała doprowadzić do likwidacji około 500 usypanych grobów. Służba Bezpieczeństwa podejrzewała, że MPUK i ZZM świadomie opóźniały rozpoczęcie akcji. Formalnym powodem, dla którego ZZM nie podjął się zadrzewienia obszaru, był brak oficjalnego przekazania prze MPUK tego terenu. Ostatecznie nigdy do niego nie doszło, a SB rozpoczęła rozpracowywanie również pracowników MPUK i administracji cmentarza, podejrzewając pobłażliwe, a nawet przychylne podejście do działań mających na celu porządkowanie kwater 81A i 120.

Oprócz prac porządkowych na kwaterach zadbano o odpowiednią kampanię informacyjną. Kolportowano nie tylko ulotki, ale wokół pól więziennych powstały cztery sporych rozmiarów tablice okolicznościowe autorstwa Wincentego Pycaka. Mimo ich zawieszania na wysokości 3–4 metrów na drzewach, w krótkim czasie zostały zerwane przez nieznanych sprawców. 

Istotnym wydarzeniem w 1988 roku było również otwarcie w listopadzie wystawy pt. „Zmarli zobowiązuj żyjących” autorstwa Ireny Kluby i Danuty Skraby. Zdjęcia zaprezentowane na niej zostały wykonane przez Niezależną Agencję Fotograficzną „Dementi”. Wystawa ta cieszyła się dużym zainteresowaniem.

Czy w sprawę kwater więziennych zaangażowane były tylko władze lokalne czy także centralne władze państwowe PRL?

Służba Bezpieczeństwa i władze partyjne nie prowadziły działań wyłącznie w obrębie Wrocławia. O sytuacji na cmentarzu informowany był gen. Henryk Dankowski, szef SB i zastępca ministra spraw wewnętrznych gen. Czesława Kiszczaka. Wydaje się jednak, że w obliczu potężnego kryzysu politycznego PZPR i systemu komunistyczne we wszystkich krajach bloku sowieckiego władze centralne w Warszawie nie były zainteresowane wydarzeniami we Wrocławiu. Kryzys w podejmowanie decyzji widać było nie tylko w KW PZPR, ale przede wszystkim w strukturach WUSW. Działania SB wobec oddolnego ruchu społecznego sprowadzały się do biernego obserwowania i nieudolnej akcji dezinformacyjnej.

Co się wydarzyło na kwaterach więziennych w latach 1989–1990?

Rok 1989 upłynął pod znakiem prac mających na celu postawienie na polu więziennym pomnika poświęconego ofiarom terroru komunistycznego. Ostetcznie na kwaterze tej stanął później pomnik w kształcie więziennego muru z napisem: „Ofiarom terroru komunistycznego 1945–1956”.

Zwieńczeniem wielomiesięcznych działań mających na celu uratowanie kwater więziennych 81A i 120 był uroczysty pogrzeb, który odbył się 27 października 1990 roku. Skupił ogromne tłumy wrocławian i nie tylko. O godz. 13.00 w kościele pw. św. Bonifacego odbyła się msza święta pod przewodnictwem bp. Adama Dyczkowskiego. Po niej procesja żałobna skierowała się pod mury więzienia przy ul. Kleczkowskiej, gdzie odsłonięto tablicę upamiętniającą ofiary terroru komunistycznego. Przemówienie wygłosił m.in. Stanisław Kościelniak, żołnierz AK, dowódca poakowskiego zgrupowania „Iskra” na terenie pow. jaworskiego, którego członkiem był Władysław Oleaczek. Uroczystości zakończyła msza polowa odprawiona na terenie więziennych kwater.

Być może tylko dzięki odwadze garstki ludzi, którzy pod koniec lat 80. XX wieku podjęli walkę o uratowanie grobów żołnierzy podziemia niepodległościowego spoczywających w bezimiennych mogiłach na Cmentarzu Osobowickim, dzisiaj możemy mówić o jedynych ocalałych kwaterach więziennych w Polsce. 

tekst: dr hab. Tomasz Balbus, dr Krzysztof Łagojda
opracowanie: Kamilla Jasińska

 

POLECAMY PUBLIKACJĘ

Tomasz Balbus, Krzysztof Łagojda, Niezłomni z Osobowic. Ludzie podziemia niepodległościowego pochowani w kwaterach 81A i 120 Cmentarza Osobowickiego we Wrocławiu w latach 1948–1956. Przewodnik biograficzny. T. 1, Wrocław–Warszawa 2024, ss. 320

Niezłomni z Osobowic. Ludzie podziemia niepodległościowego pochowani w kwaterach 81A i 120 Cmentarza Osobowickiego we Wrocławiu w latach 1948–1956. Przewodnik biograficzny. T. 1
 

Wydana w 2024 roku przez Instytut Pamięci Narodowej publikacja stanowi efekt pracy zespołu badawczego powołanego w Oddziale IPN we Wrocławiu w celu zweryfikowania życiorysów osób zmarłych lub zamordowanych w więzieniu nr 1 i 2 we Wrocławiu oraz pochowanych na dwóch kwaterach więziennych, 81A i 120 Cmentarza Osobowickiego.

W pierwszym tomie zaprezentowano sylwetki bohaterów podziemia niepodległościowego – osób, które oddały życie w imię wolnej i niepodległej Polski, sprzeciwiając się sowietyzacji kraju.

Książka do nabycia w Księgarni IPN drogą online lub stacjonarnie (Wrocław, pl. Solny 8/9)

Niezłomni z Osobowic. Ludzie podziemia niepodległościowego pochowani w kwaterach - Książka | KsiegarniaIPN.pl

do góry