Zginęły cztery osoby, a kilkanaście zostało rannych. Niemcy przyznali się jedynie do czterech ciężko rannych i kilkunastu lżej poszkodowanych. Pomimo policyjnej akcji poszukiwania sprawców wszystkim żołnierzom AK — z Bernardem Drzyzgą na czele — udało się bezpiecznie powrócić do Generalnego Gubernatorstwa. Elementem zapalnika był prawdopodobnie zegarek marki Tavannes. To częściowo zdekonspirowało polską grupę dywersyjną, ponieważ gadżety tej marki były często spotykane właśnie nad Wisłą.
O akcji polskiego podziemia przypomina tablica umieszczona przy wejściu na dworzec w 1995 r. Jej inicjatorem był dolnośląski oddział Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej.
Dziś pod tablicą upamiętniającą to wydarzenie odbyła się uroczystość z udziałem żołnierzy i dowództwa 16 Dolnośląskiej Brygady Obrony Terytorialnej, Światowego Związku Żołnierzy AK oraz pocztu Towarzystwa Miłośników Kultury Kresowej, a także wielu pasażerów przebywających w tym czasie w okolicach dworca.
Głos zabrał dyrektor wrocławskiego oddziału IPN, dr hab. Kamil Dworaczek, który przybliżył historię działalności „Zagra-Lin” w kontekście bohaterstwa oraz zamachu na pociąg sprzed 83 lat. Podziękował za obecność i za pamięć o Armii Krajowej oraz jej działaniach w ówczesnym Breslau. Przypomniał również, że „Zagra-Lin” wcześniej przeprowadziła dwa udane ataki w samym Berlinie. Oprócz strat materialnych istotny był także aspekt psychologiczny — wzbudzenie strachu, na którym zależało AK.
Delegacje złożyły kwiaty pod tablicą oraz wykonano pamiątkowe zdjęcie. Organizatorem wydarzenia było Oddziałowe Biuro Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN we Wrocławiu.






