-
Za nami rajd „Śladami żołnierzy oddziałów NSZ kpt. Henryka Flamego ps. Bartek na Baranią Górę” - Beskid Żywiecki, 7-8 października 2025/ fot. Denis Olejak, Instytut Pamięci Narodowej, Delegatura w Opolu -
Za nami rajd „Śladami żołnierzy oddziałów NSZ kpt. Henryka Flamego ps. Bartek na Baranią Górę” - Beskid Żywiecki, 7-8 października 2025/ fot. Denis Olejak, Instytut Pamięci Narodowej, Delegatura w Opolu -
Za nami rajd „Śladami żołnierzy oddziałów NSZ kpt. Henryka Flamego ps. Bartek na Baranią Górę” - Beskid Żywiecki, 7-8 października 2025/ fot. Denis Olejak, Instytut Pamięci Narodowej, Delegatura w Opolu -
Za nami rajd „Śladami żołnierzy oddziałów NSZ kpt. Henryka Flamego ps. Bartek na Baranią Górę” - Beskid Żywiecki, 7-8 października 2025/ fot. Denis Olejak, Instytut Pamięci Narodowej, Delegatura w Opolu -
Za nami rajd „Śladami żołnierzy oddziałów NSZ kpt. Henryka Flamego ps. Bartek na Baranią Górę” - Beskid Żywiecki, 7-8 października 2025/ fot. Denis Olejak, Instytut Pamięci Narodowej, Delegatura w Opolu -
Za nami rajd „Śladami żołnierzy oddziałów NSZ kpt. Henryka Flamego ps. Bartek na Baranią Górę” - Beskid Żywiecki, 7-8 października 2025/ fot. Denis Olejak, Instytut Pamięci Narodowej, Delegatura w Opolu
Naszą podróż przez historię rozpoczęliśmy na Polanie Śmierci, na terenie dawnego folwarku Scharfenberg niedaleko Malerzowic Wielkich. To właśnie tu, we wrześniu 1946 r., w ramach operacji „Lawina”, funkcjonariusze UB i sowieckiego MSW dokonali mordu na około 30 żołnierzach kpt. Henryka Flamego ps. „Bartek”.
Zapaliliśmy tam znicze i w ciszy stanęliśmy przy krzyżu. To najbliższe młodzieży miejsce pamięci – Skoroszyce są stąd zaledwie kilka kilometrów. Następnie ruszyliśmy w kierunku Wisły i zwiedziliśmy Zameczek Prezydenta RP – rezydencję Ignacego Mościckiego, dar górali i czytelny symbol gościnności Beskidu Śląskiego.
To tutaj najłatwiej opowiedzieć o „wejściu” w beskidzki wątek naszej trasy – przestrzeni, w której funkcjonowało zaplecze oddziałów „Bartka”, a defilada 3 maja 1946 r. przeszła m.in. obok pałacyku. Zameczek stał się więc swoistą „bramą” do dalszej części wyprawy – z historią u boku wyruszyliśmy pod Przysłop. Na szlaku do schroniska góry postawiły twarde warunki: deszcz, ścieżki zamienione w potoki, śliskie kamienie.
Mimo to uczestnicy utrzymali rytm marszu – była to solidna lekcja współpracy i odporności. Dobra energia nie zgasła ani na moment. Po kolacji w schronisku spotkaliśmy się z Piotrem Moniem, sołtysem Sołectwa Kamesznica. Nasz gość wprowadził młodzież w powojenne losy rodzin żołnierzy NSZ. W realiach komunistycznego systemu represji pamięć o poległych przetrwała przede wszystkim w rodzinach.
Za tę pamięć reżim bezwzględnie karał: zamykano drogi edukacji, wstrzymywano awanse, a ciężar nazwiska dźwigały kolejne pokolenia.
Jak przypomina C. K. Norwid:
„Człowiek istnieje tak długo, jak długo trwa pamięć o nim.”
Dlatego troska o tę pamięć stała się teraz naszym obowiązkiem – zarówno wobec historii, jak i przyszłości. Dzień drugi był słoneczny i prowadził z Przysłopu w stronę Kamesznicy – w głąb leśnego zaplecza oddziałów „Bartka”.
Przewodnikiem był Piotr Moń, który jako miejscowy prowadził nas po tych ścieżkach i opowiadał o wsparciu, jakiego żołnierzom udzielali okoliczni mieszkańcy. W okolicy zejścia na Fajkówkę wskazał miejsce letniego domu rodziny Drożdżów. Według relacji mieszkańców dom po wojnie – jak wiele innych – spaliło UB, uderzając w cywilne zaplecze podziemia.
Mijaliśmy pozostałości zabudowań – namacalny ślad tamtych działań. W Kamesznicy stanęliśmy przy dworku Potockich – dawnej siedzibie administracji leśnej. To naturalny punkt, by pokazać, jak ważną rolę dla oddziałów NSZ pełnili miejscowi leśnicy i gajowi: znali teren, dukty i rytm lasu, potrafili przeprowadzić, przekazać meldunek i zorganizować zaopatrzenie.
Z tej samej tkanki wyrasta historia rodziny Kubiców. Jakub Kubica ps. „Kuba”, gajowy z Kamesznicy, funkcjonował jako łącznik; Jan Kubica, Franciszka Kubica ps. „Frania” oraz Władysław Kubica ps. „Czapla” służyli w oddziale ppor. Antoniego Bieguna „Sztubaka”, podporządkowanym zgrupowaniu „Bartka”.
U potomka tej rodziny zobaczyliśmy ryngraf – przetrwał w domu dłużej niż niejedna kronika. Dziś to dowód pamięci, nie eksponat. Tego dnia naszym gościem był także ppłk Piotr Janosz z WCR Tychy. W praktycznej części, poświęconej bezpiecznemu poruszaniu się w terenie, mówił o ubiorze warstwowym, zabezpieczeniu przed deszczem oraz zasadach marszu w grupie – konkrety, które dla każdego na szlaku powinny być wiedzą podstawową.
Na koniec odwiedziliśmy cmentarz wojenny NSZ w Kamesznicy, a znicze zapaliliśmy na starym cmentarzu – przy krzyżu obok Kaplicy Matki Bożej Szkaplerznej, będącym miejscem symbolicznego upamiętnienia żołnierzy powstania antykomunistycznego. W przestrzeni Gminy Milówka i Kamesznicy widać, jak opowieść o „Bartkowcach” ma dziś swoje zakotwiczenia – od rodzinnych pamiątek po uporządkowane miejsca pamięci. To pamięć, której jesteśmy częścią.