Nawigacja

Aktualności

„Wierni synowie, wiernych miast” – 77 rocznica powołania do życia 2 Korpusu Polskiego

21 lipca mija 77 rocznica powołania do życia 2 Korpusu Polskiego. Historia Polski zawdzięcza żołnierzom generała Władysława Andersa nie tylko zwycięstwa militarne, jak pod Monte Cassino, Ankoną czy Bolonią. Dzisiaj, z perspektywy czasu wydaje się, że następne pokolenia będą im zawdzięczać także siłę moralną. Ich odyseja wiodąca przez ponad 12 tysięcy kilometrów i 3 kontynenty stanowi dla nas ideowy drogowskaz.

Przylgnęło do nich określenie „Polska w drodze”, co z pewnością wiele mówi o formacji, która nie była stricte wojskowa, ale spełniała również funkcje typowe dla organizacji państwowej. Losy żołnierzy Andersa na każdym etapie, począwszy od pierwszych dni II wojny światowej, przez deportacje na „nieludzką ziemię”, powstawanie Armii Polskiej w ZSRR, szkolenie na Bliskim Wschodzie, aż po walki 2 Korpusu – mogłyby służyć za kanwę powieści sensacyjnej czy filmu przygodowego. Bo któż z walczących we wrześniu 1939 r. na Kresach Wschodnich mógł przypuszczać, że po latach tułaczki będzie zdobywać włoskie miasta ramię w ramię z żołnierzami dziesięciu narodowości z pięciu kontynentów?

17 września 1939 r., w dniu zbrojnej napaści na Polskę, Rosja sowiecka zerwała stosunki dyplomatyczne z Polską. Do ponownego ich nawiązania doszło po agresji hitlerowskich Niemiec na ZSRR, zmieniającej układ sił politycznych w Europie. Podjęto rozmowy, prowadzone z udziałem strony brytyjskiej, które zakończyły się 30 lipca 1941 r. zawarciem porozumienia sygnowanego przez premiera rządu Rzeczypospolitej Polskiej na uchodźstwie generała Władysława Sikorskiego i ambasadora Związku Radzieckiego w Londynie Iwana Majskiego.

„Dnia 28 VIII 1941 roku, po powrocie do obozu w Starobielsku stał się cud! Z głośników radiowych na dziedzińcu obozu brzmiał Mazurek Dąbrowskiego i po jego odegraniu podano komunikat o organizowaniu polskiej armii na terenie ZSRS. Radości naszej nie było końca…”

(ze wspomnień Apolinarego Narkiewicza).

Umowa z 30 lipca 1941 roku mówiła wyraźnie o obowiązku zwolnienia z łagrów i więzień wszystkich obywateli polskich przebywających na terenie sowieckiej Rosji. Reaktywowana w sierpniu 1941 r. ambasada Rzeczypospolitej Polskiej w ZSRR natychmiast zajęła się tworzeniem i wspieraniem różnych form opieki nad ludnością polską, szczególnie nad dziećmi – najmłodszymi obywatelami RP. Tymczasem władze sowieckie na wszelkie sposoby utrudniały dotarcie Polaków do ich wojska; łamały też układ z generałem Sikorskim w innych podstawowych kwestiach: nie uznawały polskiego obywatelstwa Polaków z Kresów (zmuszając do przyjmowania paszportów radzieckich), nie dotrzymywały przyrzeczeń dotyczących wyżywienia i zaopatrzenia (zagarniając transporty dostarczane przez aliantów), szykanowały współpracowników polskiej ambasady.

Formowanie się Armii Polskiej w ZSRR trwało około roku. Nabór prowadzono wśród ludzi wy­cieńczonych, chorych, obdartych, pozbawionych środków do życia – zaciąg do wojska dawał im jedyną nadzieję na ocalenie i powrót do kraju. Początkowo stan liczebny formacji miał wynosić 44 tys. żołnierzy, w tym dwie dywizje, pułk zapasowy, a ponadto jednostki saperów i łączności. Z czasem zwiększono liczebność armii, powołano Pomocniczą Służbę Kobiet (PSK) oraz służbę duszpasterską.

Warunki bytowe w ośrodkach organizującej się armii były bardzo trudne. Dodatkowo oddziały wojskowe przejęły opiekę nad ludnością cywilną, która – zwolniona z obozów pracy i więzień – kierowała się do miejsc rekrutacji żołnierzy. Wśród niej znajdowało się wiele tysięcy kobiet i dzieci. Dla młodzieży w wieku od 14 do 18 lat utworzono szkoły junackie, mające w przyszłości dostarczyć armii dobrze przygotowanych rekrutów. Zaciąg kobiet do wojska był dobrowolny; ochotniczki wstępowały do służby pomocniczej (PSK). Do ich zadań należała głównie praca w administracji, transporcie lub łączności. Wykonywały obowiązki maszynistek, kantyniarek, szoferek, sanitariuszek.

Sytuację formującej się armii komplikował również stosunek władz sowieckich, które od początku nie dotrzymywały postanowień zawartego układu dotyczących stanu liczebnego wojska, ilości uzbrojenia, racji żywnościowych, czy też w kwestii wyjaśnienia losów polskich oficerów z obozów
w Starobielsku, Kozielsku i Ostaszkowie. Pod koniec 1941 r. podjęto decyzję o przeniesieniu formacji do południowych republik ZSRR, gdzie miały panować lepsze warunki klimatyczne. Kilkanaście tysięcy żołnierzy przerzucono do Wielkiej Brytanii, celem uzupełnienia Marynarki Wojennej i lotnictwa Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie.

24 marca 1942 roku rozpoczął się pierwszy etap ewakuacji armii Andersa z ZSRR. Opuszczali nieludzką ziemię nie sami, lecz z kobietami i dziećmi. W ciągu 10 dni przez Morze Kaspijskie z Krasno­wodzka dotarli do irańskiego miasta Pahlawi. W efekcie rozmów generała Andersa ze stroną brytyjską i radziecką, na przełomie sierpnia i września 1942 r. nastąpiła ewakuacja pozostałej części wojska. Łącznie w trakcie dwóch etapów ewakuacji wysłano do Iranu ok. 130 tys. osób, w tym ok. 78 tys. wojskowych, 36 tys. cywilów i 17 tys. dzieci. Cztery i pół tysiąca tych dzieci, nazwanych najmłodszymi żołnierzami świata, nosiło już mundury. Żołnierzom towarzyszyli cywile: dzieci, kobiety, starcy. Wszyscy próbowali normalnie żyć; działały szpitale, sierocińce, szkoły, redakcje i wydawnictwa.

Szlak bojowy żołnierzy Andersa znaczyły kilkakrotne zmiany umundurowania, którego nie­odłącznym elementem pozostawał orzeł w koronie noszony na nakryciach głowy. O wielkim patriotyzmie w czasie pobytu w Iranie, a potem w Iraku i Palestynie świadczy także rozwój czasopism, umożliwiających różnorodny, wszechstronny, swobodny przekaz twórczej myśli oraz duchowości Polaków na wschodnim szlaku wychodźstwa. Inicjatywy edytorskie podążyły z wojskiem do Włoch, gdzie w Rzymie znalazł swoją siedzibę Oddział Kultury i Prasy 2 Korpusu. Badacze piśmiennictwa Brygady Karpackiej, Armii Polskiej na Wschodzie i 2 Korpusu szacują, że wydano w tym kręgu 355 tytułów czasopism, a także 1530 książek.

21 lipca 1943 r. zreorganizowano Armię Polską na Wschodzie, tworząc 2 Korpus Polski, złożo­ny z dwóch dywizji piechoty, brygady pancernej oraz jednostek pozadywizyjnych. Latem 1943 r. podjęto decyzję o prze­sunięciu wojska do Palestyny, a w listopadzie – do Egiptu. Na przełomie 1943
i 1944 r. 2 Korpus Polski przetransportowano do Włoch, gdzie wszedł w skład 8 Armii Brytyjskiej.

„Czwarte natarcie na górę klasztorną – będzie polskim natarciem. Tam gdzie padli Amerykanie, Anglicy, Nowozelandczycy, Francuzi, Hindusi”  (Melchior Wańkowicz).

Na froncie włoskim w jednym szeregu spotkali się polscy żołnierze września 1939, kampanii norweskiej i francuskiej 1940, więźniowie łagrów, obrońcy Tobruku. Tu po raz pierwszy jednostki Polskich Sił Zbrojnych wystąpiły w samodzielnym związku taktycznym. Żołnierzom 2 Korpusu Polskiego powierzono najtrudniejsze zadanie, polegające na zdobyciu wzgórz Monte Cassino. Górzyste ukształtowanie terenu oraz warunki atmosferyczne uniemożliwiały użycie ciężkiego sprzętu bojowego. Polscy żołnierze bili się zaciekle, wierząc, że ich niezłomna postawa wzmocni ducha oporu walczącego kraju i przysłuży się sprawie polskiej. 18 maja 1944 r. po sześciu dniach krwawej bitwy polska flaga zatriumfowała nad ruinami klasztoru.

 „Ci żołnierze, zahartowani w wielu bitwach, którzy aż za dobrze poznali wstrząsającą rozrzutność śmierci na zboczach Monte Cassino, płakali jak dzieci, gdy po latach tułaczki usłyszeli nie z radia, ale z dotąd niezwyciężonej niemieckiej twierdzy głos Polski, melodię hejnału”.

2 Korpus uczestniczył następnie w zdobyciu Ankony, brał udział w przełamaniu Linii Gotów, walczył w Apeninie Emiliańskim, a zakończył swój szlak bojowy na froncie włoskim w zwycięskiej bitwie o Bolonię. Tymczasem z wojska niemieckiego uciekało coraz więcej Polaków, pod przymusem powołanych do Wehrmachtu na Śląsku, Pomorzu i w Wielkopolsce. Wielu z nich zgłaszało chęć wstąpienia do armii polskiej, znalazłszy się w obozach jenieckich, gdzie trafili po zwycięstwach aliantów na zachodzie Europy. Powrót do polskich szeregów umożliwił im generał Anders. Uzupełnienia napływające z obozów jenieckich i z przeciwnej strony frontu stanowiły z końcem wojny największą część Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie.

Po zakończeniu wojny żołnierze 2 Korpusu stanęli przed trudnym dylematem: wracać do zniewolonego kraju czy pozostać na uchodźstwie, jak doradzał ich dowódca, generał Władysław Anders, mówiąc wprost: „mocno i szczerze: ja nie radzę”. Słowa ich największego autorytetu były ostrzeżeniem przed komunistycznymi represjami, lecz i wyrazem przekonania, że wojsko polskie będzie wkrótce potrzebne, gdyż trzecia wojna światowa jest nieunikniona. Wielu wróciło jednak do Polski, gdzie spotkali się z szykanami władz peerelowskich, które też długo dbały, by odyseja i losy 2 Korpusu pokrywała zasłona milczenia.

Pułkownik Ludwik Piątkowski, komendant Grupy Obozów Rozmieszczenia Italia, w rozkazie wydanym we włoskim Forli 30 kwietnia  1947 roku i skierowanym do ostatnich demobilizowanych żołnierzy 2 Korpusu napisał:

„Żołnierze! Z dniem 1 maja 1947 roku macie jako ostatnia Grupa 2 Korpusu zdjąć mundur wojskowy, z dumą noszony przez tyle długich lat, odjąć odznaki i emblematy wojskowe, tak drogie sercu każdego z Was. Po sumiennie i świetnie spełnionym obowiązku żołnierskim macie zamienić broń na narzędzie codziennej szarej pracy”.

Żołnierze 2 Korpusu, gdy zwyciężali Niemców pod Monte Cassino, Ankoną i Bolonią, wiedzieli już, że nadzieje na powrót do wolnej Ojczyzny pozostaną niespełnione. To oni stali się namiastką wolnej Polski. Podczas uroczystości poświęcenia cmentarza wojennego w Bolonii, na którym spoczęli żołnierze 2 Korpusu, gen. Władysław Anders mówił, że uroczystość ta jest hołdem ku czci Polaków poległych w walce o wolność Ojczyzny:

„Jeżeli mimo to Polska, za którą zginęli, wolna nie jest – to ani ich wina, ani nasza, ani też wina Narodu Polskiego. W walce o swoją wolność i wolność świata, w walce z podwójnym wrogiem, Naród Polski oddał w ofierze 17 procent swych synów i córek. Dzisiaj naród nasz trwa w ciężkiej walce, opierając się sowietyzacji. Naród ten dalej patrzy na nas, bo wie, że tylko my mamy na obczyźnie możność jawnej walki o prawdziwą, nieskłamaną wolność. Zaufania tego nie zawiedziemy. Walczyć będziemy w każdych warunkach – bezorężnie także – wszędzie, gdziekolwiek pójdziemy […]. Drogi nasze będą różne, szlaki ciężkie, ale Bóg nierychliwy, lecz sprawiedliwy – da nam w końcu tak pracowicie osiągnięty cel. Duchy kolegów naszych, duchy pokoleń walczących o wolność – od Kircholmu po Bolonię – są w tej walce z nami. Będziemy nadal trwać na obczyźnie, jako uczciwi ludzie, rzetelni Polacy i żołnierze zwycięskich bitew”.

 

Cmentarze żołnierzy 2 Korpusu, legenda bohaterskiego misia Wojtka czy pieśń „Czerwone Maki na Monte Cassino” na trwałe stały się częścią polskiej pamięci historycznej. Do dzisiejszego dnia środowiska byłych żołnierzy 2 Korpusu, ich dzieci i wnuków, rozrzucone po całym świecie, pozostają wierne Rzeczypospolitej, aktywnie działając na rzecz polskiej kultury, oświaty i nauki.

 

„A tam na Wschodzie

Ich Lwów i Wilno sierpem i młotem skalane.

A oni idą. W ziemię mogilną

Rzeki Rapido kładą się łanem,

Wierni synowie, wiernych miast.

Monte Cassino! Monte Cassino!

Szaleńczy, nocny rajd do gwiazd...

Warszawo, powiedz Twym synom,

Co przez zawieję lat

Dumny syreni herb

Niosą przez cały świat”

(Edward Chudzyński)

                                                                                                          

Jerzy Rudnicki (Instytut Pamięci Narodowej, Oddziałowe Biuro Edukacji Narodowej we Wrocławiu)

do góry