Nawigacja

Aktualności

Mija 55 lat od wizyty Breżniewa we Wrocławiu 7 kwietnia 1965 r.

W latach sześćdziesiątych XX w., w ramach „zacieśniania braterskich więzi”, od czasu do czasu gościły we Wrocławiu delegacje partyjno-rządowe z innych państw komunistycznych. Media nieodmiennie ogłaszały powszechną i szczerą radość mieszkańców, ale dla lokalnych władz, MO i SB każda tego rodzaju wizyta była nie tylko elementem propagandy, lecz także wiązała się z podjęciem drobiazgowych przygotowań.

Jednym z długo pamiętanych gości był I sekretarz KPZS Leonid Breżniew, który przybył do Polski w kwietniu 1965 r. Głównym celem wizyty było zawarcie polsko-sowieckiego układu o przyjaźni, współpracy i wzajemnej pomocy, na wzór analogicznej umowy zawartej dwadzieścia lat wcześniej. Stosowny dokument podpisany został 8 kwietnia w Warszawie. Stronę polską reprezentowali Władysław Gomułka i Józef Cyrankiewicz, sowiecką zaś Breżniew i premier Aleksiej Kosygin. Poprzedniego dnia wszyscy ci dygnitarze bawili we Wrocławiu. Przyjazd Breżniewa, poprzedzający przygotowywane w tym mieście krajowe obchody XX-lecia powrotu Ziem Zachodnich i Północnych do Macierzy, był okazją do poparcia przez władze sowieckie polskich dążeń do szerszego uznania granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej na arenie międzynarodowej. Stanowił jednocześnie element kampanii propagandowej, która miała na celu ukazanie prężnego rozwoju tych obszarów.  

O godz. 9:00 kilkanaście tysięcy osób zgromadziło się przed Dworcem Głównym PKP. Pół godziny później pociąg wiozący sowieckich i polskich dygnitarzy zatrzymał się przy peronie pierwszym. Na placu przed dworcem powitał gości I sekretarz KW PZPR Władysław Piłatowski. Po nim krótkie przemówienie wygłosił z trybuny Breżniew, podkreślając dokonania powojennych mieszkańców Wrocławia, jako twórców jednego z najwspanialszych ośrodków kulturalnych i przemysłowych PRL, urzeczywistnione pod kierunkiem „bojowej awangardy” narodu polskiego, jak określił PZPR. O nowym układzie, który miał być podpisany następnego dnia, powiedział: „Będzie to taki niezawodny środek zagwarantowania nietykalności granic Polski socjalistycznej, o który połamią sobie zęby wszyscy odwetowcy”. Zachodnioniemieckim politykom, nie myślącym zrezygnować z terenów utraconych na rzecz Polski, Czechosłowacji i NRD zapowiedział: „Nie ujrzycie, najdrożsi, tych ziem, tak jak nie ujrzycie zeszłorocznego śniegu!”.

  • Powitanie delegacji przed Dworcem Głównym we Wrocławiu; od lewej: Józef Cyrankiewicz, Leonid Breżniew, Władysław Gomułka i Władysław Piłatowski, 7 IV 1965 r. Źródło: Archiwum Państwowe we Wrocławiu, Zespół nr 565, sygn. I/43, fot. Tadeusz Drankowski.
    Powitanie delegacji przed Dworcem Głównym we Wrocławiu; od lewej: Józef Cyrankiewicz, Leonid Breżniew, Władysław Gomułka i Władysław Piłatowski, 7 IV 1965 r. Źródło: Archiwum Państwowe we Wrocławiu, Zespół nr 565, sygn. I/43, fot. Tadeusz Drankowski.
  • Plan zabezpieczenia uroczystości powitania delegacji przed Dworcem Głównym we Wrocławiu. Źródło: AIPN Wrocław.
    Plan zabezpieczenia uroczystości powitania delegacji przed Dworcem Głównym we Wrocławiu. Źródło: AIPN Wrocław.
  • Rezydencja delegacji ZSRR, tzw. breżniewówka. Fot. Stefan Białek.
    Rezydencja delegacji ZSRR, tzw. breżniewówka. Fot. Stefan Białek.

Po uroczystym powitaniu delegacje partyjno-rządowe obu państw udały do rezydencji Sowietów – willi stojącej przy ul. Jaworowej 9–11 (w świadomości wielu mieszkańców Wrocławia budynek ten po dziś dzień funkcjonuje jako popularna „breżniewówka”). Po krótkiej przerwie przywódcy odwiedzili Pafawag i Dolmel oraz uczestniczyli w wiecu reprezentantów załóg największych wrocławskich zakładów przemysłowych. Między 14:00 a 16:00 członkowie obu delegacji mieli się spotkać na obiedzie w willi przy ul. Jaworowej. Punktem kulminacyjnym wizyty było przyjęcie wydane we wrocławskim ratuszu przez przewodniczącego prezydium miejskiej Rady Narodowej prof. Bolesława Iwaszkiewicza. Późnym wieczorem, po oficjalnej ceremonii pożegnania na Dworcu Głównym, Breżniew odjechał do Warszawy wraz ze swymi sowieckimi i polskimi towarzyszami.

Kierownictwo SB KW MO we Wrocławiu już w marcu 1965 r. podjęło decyzję o wzmożeniu pracy operacyjnej, m.in. w celu zabezpieczenia omawianej wizyty. Miało to umożliwić lepsze rozpoznanie nastrojów społecznych i doprowadzić do ujawnienia zjawisk niekorzystnych z punktu widzenia władz. Zakładano z jednej strony możliwość nasilenia działalności „elementów antysocjalistycznych i demagogicznych” funkcjonujących w różnych środowiskach, z drugiej zaś – „aktywniejszej penetracji naszego terenu przez dyplomatów państw kapitalistycznych i obywateli państw zachodnich oraz dziennikarzy…”. Grupa VI Wydziału III miała zwrócić szczególną uwagę na „ujawniony element wrogi” wśród pracowników ważniejszych zakładów przemysłowych, w tym Pafawagu i Dolmelu. Zadbano również o dopływ informacji na temat wybranych, znanych z radykalnego nastawienia przedstawicieli mniejszości ukraińskiej i żydowskiej, którzy pozostawali w zainteresowaniu SB. Z osobami szczególnie wrogo odnoszącymi się do systemu politycznego PRL i Związku Sowieckiego przeprowadzano rozmowy ostrzegawcze.

Wielu wrocławian, mówiąc eufemistycznie, nie było zachwyconych wizytą Breżniewa. Do SB docierały doniesienia mówiące o oburzeniu mieszkańców, dostrzegających wyraźne dysproporcje pomiędzy skalą przygotowań do przyjęcia Breżniewa podejmowanych przez władze, a codziennymi problemami zwykłych ludzi, którzy nie mogli doprosić się o wykonanie jakiejkolwiek usługi czy kupić produkty, których potrzebowali.

W dniu przybycia Breżniewa SB ściśle współpracowała z milicją w celu zapewnienia sprawnego przemieszczania się delegacji sowieckiej i polskiej oraz bezpieczeństwa ich członków. Na każdym etapie wizyty dowódcą zabezpieczenia zewnętrznego był oficer MO, a za tzw. ochronę operacyjną odpowiadał przedstawiciel SB. Tras ostatnich przejazdów z obu rezydencji (władze polskie zatrzymały się w hotelu Monopol) do Dworca Głównego strzegło łącznie ponad półtora tysiąca osób, w tym 932 milicjantów mundurowych, 294 funkcjonariuszy operacyjnych MO i 280 ormowców. Wydziały operacyjne i pomocnicze SB KW MO we Wrocławiu oddelegowały do zabezpieczenia różnych punktów programu wizyty 168 funkcjonariuszy, 42 przybyło z podległych jednostek powiatowych, a kolejnych 200 – z innych komend wojewódzkich.

Kierownictwo wrocławskiej KW MO przygotowywało się na różne scenariusze wydarzeń, o czym świadczy lista ustalonych radiowych sygnałów operacyjnych dla służb zaangażowanych w działania ochronne. Przykładowo hasło „Grafit” znaczyło „Gdzie jest delegacja?”, „Jaguar” – „Jak zachowuje się ludność?”, „Kolia” – „Padają wrogie okrzyki”, „Korona” – „Przysłać pomoc”, „Korweta” – „Stwierdzono wrogie ulotki”, „Krater” – Stwierdzono wrogie wypowiedzi”, „Malwa” – „Zatrzymać sprawców”.

Wmieszani w tłum funkcjonariusze SB czujnie wsłuchiwali się w komentarze widzów obserwujących obie delegacje w różnych punktach Wrocławia. Ich uwadze nie uszła rozmowa kilku młodych ludzi stojących u zbiegu ulic Oławskiej i Świdnickiej w oczekiwaniu na opuszczenie ratusza przez dygnitarzy. Byli wśród nich pracownicy zakładów graficznych Janusz Kaczorowski i Jan Wojciechowicz. Stojący obok esbecy usłyszeli ich wypowiedzi dotyczące komunistycznych dygnitarzy, które uznali za obelżywe. Obu mężczyzn zatrzymano. Początkowo śledczy z SB zamierzali odstąpić od wszczęcia postępowania karnego, zwolnić nieostrożnych komentatorów życia politycznego oraz zawnioskować o zastosowanie kar dyscyplinarnych w ich miejscu pracy. Ostatecznie jednak, po konsultacji I zastępcy komendanta wojewódzkiego MO ds. bezpieczeństwa ppłk. Teodora Kukuły z Władysławem Piłatowskim, zapadła decyzja o aresztowaniu Kaczorowskiego i Wojciechowicza.

  • Zdjęcie sygnalityczne Janusza Kaczorowskiego. Źródło: AIPN Wrocław.
    Zdjęcie sygnalityczne Janusza Kaczorowskiego. Źródło: AIPN Wrocław.
  • Zdjęcie sygnalityczne Jana Wojciechowicza. Źródło: AIPN Wrocław.
    Zdjęcie sygnalityczne Jana Wojciechowicza. Źródło: AIPN Wrocław.

Dokładnie miesiąc po zatrzymaniu oskarżono ich o to, że działając z pobudek chuligańskich publicznie znieważyli członków obu delegacji partyjno-państwowych, używając pod ich adresem słów uznanych powszechnie za obelżywe. W akcie oskarżenia stwierdzono, że Kaczorowski powiedział m.in.: „ale napchane tu tych wozów, tej milicji i pełno szpiclów, jak gdyby sam Paweł VI przyjechał […] u nas w zakładzie to nawet niektóre pokoje poplombowali, a do niektórych powprowadzali swoich ludzi; brak tylko czołgów, samolotów i samochodów pancernych […] szkoda, że któryś z tych blacharzy nie dostanie kota i nie wystrzela tych szubrawców”. Wskazując na mężczyznę prowadzącego na smyczy psa miał zauważyć: „Zobacz, Breżniew z Gomułką idą na spacer, zobacz ilu pachołków pilnuje tych baranów”. 30 czerwca 1965 r. Sąd Powiatowy we Wrocławiu uznał Janusza Kaczorowskiego winnym zarzucanego mu czynu i skazał go na 4 miesiące aresztu. Wojciechowicz, na którego niekorzyść zeznawał tylko jeden świadek, został uniewinniony.

 

Stefan Białek (Oddziałowe Archiwum IPN we Wrocławiu)

 

  • Plan zabezpieczenia pobytu delegacji partyjno-rządowych ZSRR i PRL na terenie miasta Wrocławia w dniu 7 IV 1965 r. Źródło: AIPN Wrocław.
    Plan zabezpieczenia pobytu delegacji partyjno-rządowych ZSRR i PRL na terenie miasta Wrocławia w dniu 7 IV 1965 r. Źródło: AIPN Wrocław.
do góry