Instytut Pamięci Narodowej - Wrocław

https://wroclaw.ipn.gov.pl/wro/aktualnosci/235097,Kazimierz-Zastawny-jedyna-wroclawska-ofiara-Grudnia-70-Historia-o-ktorej-pamiec-.html
27.02.2026, 00:19

Kazimierz Zastawny – jedyna wrocławska ofiara Grudnia ’70. Historia, o której pamięć trwa - Wrocław cmentarz parafii pw. św. Jerzego Męczennika i Podwyższenia Krzyża, 15 grudnia 2025

Wśród ofiar wydarzeń grudniowych 1970 r. najczęściej przywołuje się nazwiska robotników z Trójmiasta czy Szczecina. Mało kto wie, że jedna z nich spoczywa setki kilometrów od Wybrzeża – we Wrocławiu. Kazimierz Zastawny, 24-letni robotnik z Wrocławia, jest jedyną ofiarą Grudnia ’70 pochowaną w stolicy Dolnego Śląska.

– To historia, która nie powinna zostać zapomniana. Wrocław ma swoją własną, choć często pomijaną, więź z tamtym dramatem – podkreśla dr hab. Kamil Dworaczek, dyrektor Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej we Wrocławiu.

Rodzina Kazimierza Zastawnego była związana z Dolnym Śląskiem, a on sam urodził się 26 marca 1946 r. w Sobociskach koło Wrocławia. Do stolicy Dolnego Śląska przyjechał, gdy miał 7 lat – tu rozpoczął naukę w szkole podstawowej, a następnie zawodowej, gdzie w 1963 r. uzyskał zawód ślusarza.

W 1966 r. jako ochotnik zgłosił się do wojska. W Polsce istniała wówczas obowiązkowa służba wojskowa, a on chciał ją szybko mieć za sobą, by potem móc poświęcić się pracy i swojej największej pasji – kolarstwu. Przydzielono go do jednostki w Wałczu. Służąc tam, poznał swoją przyszłą żonę – Mirosławę. Pobrali się 28 października 1967 r. w Wałczu, po czym przeprowadzili się do Wrocławia.

Zamieszkali przy ul. Ziemniaczanej na wrocławskich Bieńkowicach, w niewielkim mieszkaniu rodziców Kazimierza. Po latach na tym domu zawisła pamiątkowa tablica, odsłonięta 26 marca 2025 r.

Dom na Bieńkowicach był przeznaczony dla kolejarzy. Rodzice Kazimierza – mama i ojczym – zamieszkali tam jako pracownicy kolei. Kazimierz poszedł w ich ślady i przez kilka miesięcy, od grudnia 1969 r. do kwietnia 1970 r., pracował jako pomocnik maszynisty, palacz parowozu. Praca ta nie do końca spełniała jego oczekiwania, dlatego zdecydował się na przeprowadzkę.

– Pojechał na Wybrzeże w nadziei na poprawę swojej sytuacji materialnej. Chciał razem z żoną jak najszybciej dostać mieszkanie, a szansą na to była praca w stoczni – opowiada dr hab. Kamil Dworaczek.

Kazimierz zamieszkał w Gdańsku i od maja 1970 r. pracował w Stoczni Północnej jako monter kadłubowy. W listopadzie podjął pracę jako ślusarz w Fabryce Urządzeń Okrętowych Techmet w Pruszczu Gdańskim. Wiemy również, że rozpoczął naukę w jednym z gdańskich liceów ogólnokształcących.

Aby zrozumieć tragedię Kazimierza Zastawnego, warto przypomnieć kontekst wydarzeń grudniowych 1970 r. Grudzień ’70 to fala robotniczych protestów na Wybrzeżu, wywołanych drastycznymi podwyżkami cen i narastającą frustracją społeczną. Demonstracje w Gdańsku, Gdyni, Szczecinie i Elblągu były brutalnie tłumione przez wojsko oraz milicję. Do tłumu strzelano ostrą amunicją. Według oficjalnych danych zginęło co najmniej 45 osób, a setki zostały ranne.

– Tego feralnego dnia, 15 grudnia, Kazimierz Zastawny wyszedł z zakładu pracy około godziny 13.00. Ostatni raz widziano go mniej więcej dwie godziny później w okolicach dworca PKP w Gdańsku – miejscu, gdzie w tym samym czasie trwały zacięte walki i padały strzały – relacjonuje dyrektor Dworaczek.

Według relacji właściciela pobliskiego zakładu szewskiego młody mężczyzna próbował schronić się przed gazem łzawiącym, a w pobliżu widoczna była milicja oddająca strzały w kierunku uciekających ludzi. Jedna z kul trafiła Kazimierza w serce, powodując jego śmierć.

Rodzina mieszkająca we Wrocławiu została powiadomiona przez właścicieli mieszkania, u których przebywał Kazimierz. Jego matka na własną rękę próbowała wyjaśnić okoliczności tragicznej śmierci syna i kilka dni po zdarzeniu przyjechała wraz z mężem do Gdańska. Pospieszny pogrzeb odbył się późnym wieczorem 19 grudnia na gdańskim cmentarzu Srebrzysko, w atmosferze ścisłej kontroli ze strony aparatu bezpieczeństwa.

Rok później rodzina zdecydowała o przeniesieniu ciała do Wrocławia i pochowaniu Kazimierza na miejscowym cmentarzu.

– Władze PRL bardzo obawiały się, że pogrzeby ofiar staną się aktami sprzeciwu. Transport ciał i uroczystości pogrzebowe były kontrolowane. Fakt, że Zastawny został pochowany we Wrocławiu, sprawił, że pamięć o Grudniu ’70 zyskała w mieście swój szczególny wymiar – wyjaśnia dr hab. Dworaczek.

W pogrzebie Kazimierza Zastawnego, który 19 listopada 1971 r. spoczął na cmentarzu przy ul. Brochowskiej, wzięło udział około stu osób. Przez wiele lat mogiła Zastawnego była odwiedzana głównie przez rodzinę i lokalnych działaczy. Po 1989 r. stała się jednym z punktów wrocławskich uroczystości rocznicowych. Z czasem zwyczaj ten osłabł, jednak został wznowiony w 2014 r. Wtedy też, na prośbę rodziny, odnowiono nagrobek, sfinansowany przez Gminę Wrocław.

Grób Kazimierza Zastawnego jest dziś ważnym miejscem lokalnej pamięci – jednym z nielicznych materialnych świadectw grudniowej tragedii znajdujących się poza Wybrzeżem.

– To symbol, który przypomina, że skutki Grudnia ’70 nie kończyły się na Wybrzeżu. Ta historia przenika cały kraj – także do takich miast jak Wrocław – podkreśla dyrektor wrocławskiego IPN.

Grób Zastawnego jest skromny i nie wyróżnia się wśród innych, jednak jego symboliczna wymowa jest potężna. To przypomnienie o systemie, który strzelał do własnych obywateli.

– Pamięć o takich ludziach jak Zastawny jest fundamentem naszej odpowiedzialności za przyszłość. Pokazuje, dokąd prowadzi państwo, które zamiast dialogu wybiera przemoc – mówi dr hab. Kamil Dworaczek.

Choć Wrocław nie był areną grudniowych protestów, nosi w sobie ich echo. Kazimierz Zastawny pozostaje częścią tej pamięci – jedynym, który wrócił do stolicy Dolnego Śląska już na zawsze.

Okolicznościowe uroczystości w 55. rocznicę tragicznej śmierci Kazimierza Zastawnego odbyły się 15 grudnia o godz. 9.00 na cmentarzu parafii pw. św. Jerzego Męczennika i Podwyższenia Krzyża przy ul. Brochowskiej we Wrocławiu. Zostały zorganizowane przez Oddział Instytutu Pamięci Narodowej we Wrocławiu, Zarząd Regionu NSZZ „Solidarność” Dolny Śląsk oraz parafię pw. św. Jerzego Męczennika i Podwyższenia Krzyża.

Skromną uroczystość poprowadziła Kamilla Jasińska, zastępca dyrektora wrocławskiego Oddziału IPN. W wydarzeniu udział wzięła m.in. rodzina śp. Kazimierza Zastawnego. Głos zabrali dr hab. Kamil Dworaczek oraz Kazimierz Kimso, przewodniczący Zarządu Regionu NSZZ „Solidarność” Dolny Śląsk. Modlitwę nad grobem odmówił proboszcz parafii, ks. Jan Kleszcz.

Wiązankę kwiatów – w imieniu prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka – złożył Grzegorz Makuch, wicedyrektor Centrum Historii Zajezdnia. W imieniu Rady Sejmiku Województwa Dolnośląskiego znicz zapalił Tytus Czartoryski. Wartę honorową wystawiła Akademia Wojsk Lądowych im. gen. Tadeusza Kościuszki.