• Youtube
  • Facebook
  • Szukaj

Prawdziwi i wykreowani Powstańcy Wielkopolscy pochowani na Dolnym Śląsku – artykuł Przemysława Mandeli

7 maja 1919 roku podczas trwających od kilku miesięcy negocjacji, zwycięska koalicja Ententy po raz pierwszy przedstawiła delegacji niemieckiej przygotowane warunki pokoju, mającego oficjalnie zakończyć najkrwawszą z dotychczasowym wojen. Jedną z istotniejszych kwestii, stanowiących późniejsze zarzewie międzywojennego konfliktu polsko-niemieckiego była naturalnie sprawa wschodniej granicy nowej Republiki Niemieckiej (potocznie zwanej Weimarską), w tym jej przebiegu na terenie Wielkopolski.

08.01.2025

W tej niegdysiejszej pruskiej prowincji pod koniec grudnia 1918 roku doszło do wybuchu powstania, które w kilka tygodni pozbawiło rząd w Berlinie kontroli nad większą częścią jej obszaru. Krwawe walki trwały tam do połowy lutego, kiedy na mocy rozejmu w Trewirze, przedłużającym trwanie wygasającego rozejmu w Compiégne, państwa Ententy wymusiły na Niemcach wstrzymanie działań wojennych przeciwko powstańcom. Ziemie, które udało im się opanować w toku walk, miały w ramach przedstawionego traktatu pokojowego przypaść odradzającej się Rzeczpospolitej, przekreślając tym samym pruskie aneksje Wielkopolski dokonane w wyniku II rozbioru z 1793 czy postanowień Kongresu Wiedeńskiego z 1815 roku.

W polskiej historiografii zryw z przełomu 1918 i 1919 roku określany jest mianem Powstania Wielkopolskiego i zaliczany w poczet wcale nie tak małej liczby zwycięskich powstań niepodległościowych w historii. Jest to epizod wciąż bardzo mocno rezonujący we współczesnej świadomości Polaków i zdecydowanie najlepiej znany przykład sukcesu tego typu akcji. Nie może zatem dziwić, że zarówno w międzywojennej Rzeczpospolitej jak również obecnie Powstanie Wielkopolskie otaczane jest olbrzymią estymą, a jego uczestnicy zasłużonym szacunkiem, a niekiedy wręcz czcią. Dotyczy to nie tylko terenów samej Wielkopolski, ale też sąsiednich obszarów, w tym także Dolnego Śląska, z którym swoje losy po 1945 roku związało wielu uczestników tego zrywu. O ile jednak są to w olbrzymiej większości ludzie zmarli w drugiej połowie XX wieku, z dobrze udokumentowaną historią osobistą, to zdarzają się przypadki ze wszech miar wyjątkowe, a przez to niezwykle interesujące. Do tego grona można bez cienia wątpliwości zaliczyć bohatera niniejszej opowieści.  

Zdjęcie grobu Antoniego Cebulskiego zamieszczone w Albumie Pamiątkowym Powstańców i Niepodległościowców Ziem Zachodnich RP, 1939 Nr 6 s. 176.       

Pochowany na wrocławskich Osobowicach Antoni Cebulski już od czasów międzywojennych przedstawiany był jako zmarły z ran Powstaniec Wielkopolski. Mit jego udziale w zwycięskim powstaniu z przełomu 1918 i 1919 roku utrzymał się również po wojnie, rozkwitł na nowo pod koniec lat 90 i trwa po dziś dzień. Tymczasem prawda o tym młodym człowieku jest dużo bardziej skomplikowana, a przez to, o wiele tragiczniejsza. Najnowsze ustalenia wskazują bowiem, że w rzeczywistości najsłynniejszy wrocławski Powstaniec Wielkopolski... Nigdy nie brał udziału w Powstaniu.

Zanim jednak przejdziemy do tej zasygnalizowanej poniekąd sensacyjnej konkluzji, należy przyjrzeć się bliżej postaci Antoniego Cebulskiego i źródeł arbitralnego włączenia Go w poczet żołnierzy wielkopolskich. Urodził się 20 grudnia 1896 roku we w miejscowości Nowieczek w powiecie średzkim jako najstarszy syn Andrzeja i Michaliny z domu Warocik vel Wareczyk. Niewiele wiadomo o jego dzieciństwie. Przez pryzmat dostępnych dokumentów dowiadujemy się, że w listopadzie 1915 roku został powołany do służby w niemieckiej armii, a w kwietniu 1918 roku jako żołnierz 2 kompanii piechoty 468. Pułku Piechoty raniony na linii frontu we Flandrii pociskami karabinowymi w ramię i plecy. Trafił do lazaretu w Bonn, skąd w maju tego samego roku przewieziono go pociągiem szpitalnym na wschód. Trafił na leczenie i rekonwalescencje do szpitala w Leśnicy a następnie do lazaretu fortecznego Twierdzy Wrocław. Tam też 3 lutego 1919 roku, godz. 11.30 zmarł. Spoczął na ówczesnej kwaterze wojskowej cmentarza komunalnego na wrocławskich Osobowicach.  

To w zasadzie wszystko co można odtworzyć na podstawie znanej obecnie dokumentacji archiwalnej Urzędu Stanu Cywilnego w Dolsku, pisma „Landesamt für Gesundheit und Soziales Berlin” z 2006 roku (Urząd do Spraw Zdrowia i Spraw Socjalnych w Berlinie) oraz wykazów rannych w I wojnie światowej żołnierzy niemieckich. Skąd zatem informacja, że Antoni Cebulski brał udział w Powstaniu Wielkopolskim?

Pismo Towarzyszy Pomocy Dzieciom i Młodzieży Polskiej w Niemczech, adresowane do Konsula Generalnego RP w Opolu ws. podjęcia interwencji wobec prowokacyjnych działań władz niemieckich wobec mogiły Antoniego Cebulskiego.

Tak jak zaznaczono na wstępie, korzenie tego mitu sięgają jeszcze czasów międzywojennych. Grób Antoniego Cebulskiego oprócz standardowej adnotacji na temat danych personalnych osoby pochowanej w danym miejscu, takich jak daty życia i śmierci, został podobno w latach 20 przez niemieckie władze oznaczony dodatkową adnotacją jakoby w tym miejscu spoczywał „Aufwiegler” - pol. buntownik, podżegacz. Być może miało to związek z jakimś nieznanym nam wydarzeniom poprzedzających śmierć Cebulskiego. Niewykluczone, że w momencie zakończenia wojny w listopadzie 1918 roku i postępującego rozkładu cesarskiej armii, próbował opuścić niemiecki lazaret na własną rękę i przedostać się w rodzinne strony. Być może faktycznie zamierzał wziąć udział w trwającym na obszarze Wielkopolski powstaniu. Istnieje też możliwość, iż był zaangażowany w jakiegoś typu działalność agitacyjną o charakterze antywojennym czy antycesarskim bądź to w szpitalu czy jeszcze podczas pobytu na froncie. Mógł też, choć jest to dosyć niebezpiecznie daleko posunięte podejrzenie, zwyczajnie próbować uciec z pola walki, na co może wskazywać konkretny typ odniesionych ran. Są to jednak wszystko domniemania, nie mające obecnie żadnego potwierdzenia w znanej dokumentacji źródłowej. Faktem jest, że po śmierci wcale nie pozostawiono jego grobu w spokoju, a stał się on wygodnym obiektem do wprowadzania w życie elementów antypolskiej kampanii powojennych władz niemieckiego Wrocławia. 

Pismo Urzędu ds. Zdrowia i Spraw Socjalnych w Berlinie, dotyczące przebiegu służby w armii niemieckiej Antoniego Cebulskiego.

Wraz z dojściem do władzy NSDAP w styczniu 1933 roku, antypolska retoryka i propaganda o zagrabionych na mocy Traktatu Wersalskiego „niemieckich ziem wschodnich” utrzymywała się w głównym nurcie politycznym mniej więcej do podpisania polsko-niemieckiego paktu o nieagresji rok później. Od tego momentu aż do wiosny 1939 roku była na zmianę podnoszona i wyciszana, będąc wypadkową relacji wzajemnych między obydwoma krajami. Z grobu Antoniego Cebulskiego zniknęło zatem oznaczenie buntownika, ale w drugiej połowie lat 30 polski harcerz - Władysław Zarembowicz działający na rzecz miejscowej Wrocławskiej Polonii wykonał chyba najbardziej znane zdjęcie omawianej mogiły. Znalazło się ono później w numerze 6 „Albumu Pamiątkowego Powstańców i Niepodległościowców Ziem Zachodnich RP” wydanym w 1939 roku i przedstawiało zbliżenie na krzyż z umieszczoną na nim emaliowaną tabliczką z napisem: „Hier ruht in Gott der Soldat Anton Cebulski”, pod którym znajdował się dopisek „vor der Poln. Bande” (tłum.)

Tu spoczywa w Bogu żołnierz Anton Cebulski z polskiej bandy). Zdjęcie to przekazane do Polski wywołało pewne emocje, których emanacją było pismo z 24 listopada 1937 roku skierowane przez Towarzystwo Pomocy Dzieciom i Młodzieży Polskiej w Niemczech do Konsula Generalnego RP w Opolu Bohdana Samborskiego, zwracając się z prośbą o interwencję w celu usunięcia „hańbiącego napisu”. Co ważne, to właśnie w tym piśmie po raz pierwszy znalazła się informacja jakoby wspomniany grób należał do Powstańca Wielkopolskiego. Miało to w założeniu najwyraźniej nadać sprawie większego znaczenia, choć nie ustrzeżono się także błędu, który także będzie rzutował na dalszą historię mogiły - w piśmie przekręcono bowiem nazwisko Cebulskiego na Cybulski. 

Grób rzekomego Powstańca szczęśliwie przetrwał wojenną pożogę jaka dotkliwie dotknęła Wrocław w 1945 roku i w nowej powojennej rzeczywistości znalazł się w orbicie zainteresowań nowych, polskich władz miasta. Przy miejscu spoczynku Antoniego Cebulskiego warty honorowe przy okazji rocznicy wybuchu Powstania Wielkopolskiego czy Wszystkich Świętych zaciągali harcerze, a na samym krzyżu znalazła się odpowiednia adnotacja, że zmarły był uczestnikiem pamiętnego wielkopolskiego zrywu. Również ówczesna prasa pomogła ugruntować się legendzie o spoczywającym we Wrocławiu Powstańcu. W lipcu 1969 roku na łamach „Słowa Polskiego” w artykule „Coraz to nowe ślady polskości odkrywamy na wrocławskich cmentarzach” pojawiła się informacja o grobie z odpowiednią adnotacją o udziale Antoniego Cebulskiego w Powstaniu. Jednak wraz z upływem kolejnych dekad miejsce to zaczęło popadać w zapomnienie, a opiekę nad nim przejął niemal w całości były robotnik przymusowy Stanisław Derda, który na miarę możliwości dbał o niego przy współpracy Towarzystwa Przyjaciół Wrocławia. Niestety pomimo tej opieki oraz aury wyjątkowości jaka zdążyła wokół niego narosnąć, w listopadzie 1979 roku grób wraz ze znaczną częścią dawnej kwatery wojskowej został w zagadkowych okolicznościach zlikwidowany a uzyskany w ten sposób teren został przeznaczony pod nowe pochówki. Dwa lata później w dawnym miejscu pochowania Antoniego Cebulskiego, spoczęła inna osoba. 

Tabela strat w Powstaniu Wielkopolskim obejmująca nazwisko Antoniego Cebulskiego jednakże bez jakiejkolwiek bliższej adnotacji co do rejonu walk czy przynależności do któregoś z oddziałów [w:] W. Olszewski, Ł. Jastrząb Lista Strat Osobowych Powstania Wielkopolskiego, Kalisz 2009.

Sprawa tak skandalicznego działania władz cmentarza wywołała oburzenie przede wszystkim u opiekującego się dotychczas grobem Stanisława Derdy, który niemal natychmiast rozpoczął wieloletni bój na rzecz odbudowy grobu. Jego usilne starania znalazły szczęśliwe zakończenie w 1998 roku, kiedy to symboliczny pomnik odtworzono na sąsiednim polu cmentarnym, w odległości kilku metrów od pierwotnej mogiły. Na płycie znalazła się odpowiednia adnotacja o tym, że na pobliskim polu spoczywa Powstaniec Wielkopolski, z tym że opierając się najpewniej o wspomniane pismo z 1937 roku, kierowane do Konsula Generalnego RP w Opolu, posłużono się zniekształconą formą Jego nazwiska - Cybulski. W ten sposób legenda osiągnęła swoją najbardziej zniekształconą formę z dotychczasowych. Na wrocławskich Osobowicach, w odległości kilku metrów od pierwotnej lokalizacji znalazł się grób symboliczny, zawierającą nieprawdziwą informację jakoby spoczywająca nieco dalej osoba była Powstańcem Wielkopolskim, a na dodatek błędnie przedstawiając jej nazwisko. Jakby tego było mało mogiła w takiej formie została wpisana do rejestru grobów wojennych, choć oczywistym było, że w świetle obowiązującego wówczas i obecnie prawa wpisana być nie mogła, gdyż takiemu rejestrowi nie podlegają mogiły symboliczne. Dokumentacja dotycząca procesu wpisu jest równie kuriozalna jak cała zaistniała sytuacja, gdyż w uzasadnieniu przyznania grobu statusu grobu wojennego pojawiają się adnotacje, że Antoni Cybulski, a niekiedy nawet tajemniczy S. Cybulski, był bądź to „Żołnierzem Polskim” bądź to „Powstańcem Wielkopolskim”, a niekiedy nawet... „Powstańcem Śląskim”.

Grób jako podlegający ustawowo opiece Wojewody Dolnośląskiego został odrestaurowany na początku XXI wieku, a w 2021 roku, po weryfikacji poprawnej formy nazwiska Cebulskiego uzupełniony o nową tablicę z poprawnymi danymi. Wtedy jednak pojawiły się kolejne wątpliwości... 

Obecny stan symbolicznego grobu Antoniego Cebulskiego na Cmentarzu Osobowickim we Wrocławiu. (fot. Damian Mrozek). 

Uwagę na dosyć zagadkową i całkowicie nielogiczną legendę jakoby Antoni Cebulski miał zostać ranny w Powstaniu Wielkopolskim, a następnie wzięty do niewoli i wywieziony przez Niemców ponad kilkadziesiąt kilometrów dalej do Leśnicy i Wrocławia zwróciła uwagę Jarosława Wawrzyniaka oraz Ewy Alicji Slomskiej z grupy Genealogia Powstańców Wielkopolskich, badającej i weryfikującej na co dzień biogramy faktycznych oraz rzekomych uczestników Powstania Wielkopolskiego. Zwrócili się oni w tej sprawie do wrocławskiego oddziału IPN z prośbą o pomoc ustaleniu jak faktycznie prezentują się dowody na udział Antoniego Cebulskiego w Powstaniu Wielkopolskim. 

Dopiero wówczas kwerenda archiwalna wykazała, że takowych... Zwyczajnie nie ma. Antoni Cebulski zm. 03.02.1919 r. figurował co prawda w liście strat osobowych Powstania Wielkopolskiego, sporządzonych przez Wiesława Olszewskiego i Łukasza Jastrzębia, lecz bez jakiejkolwiek adnotacji jakoby był Powstańcem Wielkopolskim ( W. Olszewski, Ł. Jastrząb „Lista Strat Osobowych Powstania Wielkopolskiego”, Kalisz 2009). Antoni Cebulski nie występował również w „Wykazie poległych i zmarłych za Polskę w latach 1918-1921” sporządzonym w 2020 roku na podstawie akt urzędów stanu cywilnego czy archiwów państwowych z województwa wielkopolskiego. Nikt nie potrafił ustalić oddziału, w którym Cebulski miał służyć, nazwiska bezpośredniego przełożonego czy okoliczności poniesienia śmiertelnych – jak się później okazało – ran. Jedyną nitką, na której wciąż zdawała się wisieć bohaterska legenda powstańcza było wspominane już kilkukrotnie pismo do Konsula RP w Opolu. Poza nią nie było dosłownie niczego co by mogło powiązać pochowanego we Wrocławiu z Powstaniem Wielkopolskim.

Na liście zweryfikowanych uczestników Powstania Wielkopolskiego znajdował się co prawda Antoni Cebulski, ale urodzony w 1882 i zmarły w 1951 roku. Być może fakt istnienia w tego typu spisach osoby o tym samym imieniu i nazwisko mimowolnie sankcjonował oraz przedłużał żywotność legendy „wrocławskiego” Cebulskiego. Prawda jest jednak taka, że najprawdopodobniej niemiecka adnotacja z lat 30 o „polskiej bandzie” została nadinterpretowana przez interweniujących w tej sprawie członków Towarzystwa Pomocy Dzieciom i Młodzieży Polskiej w Niemczech. Zestawienie członka „polskiej bandy” z miejscem urodzenia Cebulskiego na terenie Wielkopolskim w ówczesnej atmosferze napięć polsko-niemieckich, wydawało się być oczywistą przesłanką, że był on Powstańcem, dodatkowo zmarłym jeszcze w trakcie trwania zrywu. Legenda „Powstańca Cebulskiego” tak mocno zakorzeniła się we Wrocławiu, że doszło do sytuacji, w których zaczęto wiązać go nićmi rodzinnymi z przedwojennym polskim stomatologiem zamieszkałym we Breslau, jakby starano się go w ten sposób uczynić jeszcze bliższym mieszkańcom współczesnego Wrocławia. Okazało się to nie tylko błędem, ale początkiem niemal absurdalnego łańcucha wydarzeń, którego szczęśliwy finał dokonał się w 2022 roku, dotarciem do prawdy.

Ta ze wszech miar niezwykła historia niesie ze sobą zgoła oczywisty morał o konieczności ciągłej weryfikacji pojawiających się w przestrzeni publicznej informacji, tym również opartych na – jak się może wydawać – solidnych dowodach. Pokazuje także, że tego typu zniekształcenia, dające początek legendom i fałszywym narracjom nie są wcale produktem współczesności. Nie muszą także wynikać z interesowności czy złej woli. Ich źródłem może być zwyczajny ludzki błąd, nadinterpretacja lub zwyczajne przeoczenie, które później powtarzane w kółko, stają się stopniowo prawdą i faktem, zgodnie z cynicznymi słowami niesławnego ministra propagandy Trzeciej Rzeszy. Ile takich „faktów” funkcjonuje jeszcze w naszej rzeczywistości? Bardzo wiele. Dlatego też nieustającym zadaniem współczesnych historyków powinna być przede wszystkim weryfikacja i ocena krytyczna źródeł, na jakich zostały ugruntowane podobne mity. Ich obalanie, choć niekiedy trudne, a wręcz bolesne dla naszych utrwalonych wyobrażeń, jest niezbędne, by móc dotrzeć jak najbliżej prawdy, która nie tylko sama w sobie jest dużo ciekawsza. Sam proces dochodzenia do niej, także potrafi być pasjonujący i stanowić cenne uzupełnienie kontekstu dla stanu naszej obecnej wiedzy. Sprawa niedoszłego Powstańca Antoniego Cebulskiego, pochowanego we Wrocławiu spełnia wszystkie te warunki aż nadto. Dlatego też jest tak fascynująca.  

Nie oznacza to naturalnie, że historie pozostałych spoczywających na Dolnym Śląsku uczestników Powstania Wielkopolskiego są przez to mniej interesujące. Są zwyczajnie inne, ale silnie łączą ten region Polski autentyczną więzią z historią, która ponad sto lat temu działa się niejako „obok” niego i dopiero w 1945 roku stała się wiodącym elementem tożsamości. Wraz z dziesiątkami tysięcy przymusowo przesiedlanych ze wschodu Polaków, na Dolny Śląsk w poszukiwaniu lepszego życia przybywali też ludzie z innych części kraju, w tym i z Wielkopolski. Przeszczepiali oni mimowolnie tutaj swoje własne historie rodzinne, tradycje czy obyczaje. Tutaj też spoczywali po śmierci. Warto wspomnieć choćby o paru życiorysach, które splotły historię Powstania Wielkopolskiego z Dolnym Śląskiem.

W Legnicy pochowany jest Antoni Wojtczak, który jako szesnastolatek dołączył do formującego się oddziału powstańczego w Szczypiornie i został skierowany do rozbrajania niemieckich żołnierzy i żandarmów w okolicach Skalmierzyc. Później służąc w 9 kompanii szturmowej 12. Pułku Strzelców Wielkopolskich brał udział w zaciętych walkach w okolicach Ostrzeszowa i Zdun. Po rozejmie w Trewirze wraz ze swoją macierzystą jednostką został skierowany na front wojny polsko-bolszewickiej, w trakcie której dwukrotnie odniósł rany. Po wojnie pozostał w wojsku i jako podoficer służył w Batalionie Mostowym w Kazuniu k. Modlina. Wziął czynny udział w Kampanii 1939 roku w obronie Twierdzy Modlin, a po jej kapitulacji dostał do niewoli niemieckiej. Po zwolnieniu z obozu jenieckiego musiał się ukrywać, gdyż jako Powstaniec Wielkopolski znajdował się na listach proskrypcyjnych okupanta. Szczęśliwie doczekał nadejścia Armii Czerwonej i w maju 1945 roku został powołany do plutonu saperów 45. Pułku Piechoty, z którym brał udział w licznych akcjach rozminowywania okolic Olsztyna, Ostródy i Morąga. Po demobilizacji osiadł w Legnicy, gdzie znalazł pracę w Polskich Kolejach Państwowych. Zmarł 11 sierpnia 1973 roku.

W Wałbrzychu z kolei spoczywa Władysław Strzelewicz, który w 1918 roku zdezerterował z armii niemieckiej i dołączył do oddziałów powstańczych w Łabiszynie. Brał udział w bojach o Szubin i Rymarzewo, które w toku Powstania wielokrotnie przechodziło z rąk do rąk.  Jego późniejszy szlak bojowy nie różnił się bardzo od szlaku Antoniego Wojtczaka – także trafił na front wojny polsko-bolszewickiej, gdzie podobnie jak Wojtczak odniósł rany w walce. Były one na tyle ciężkie, że uczyniły go inwalidą wojennym do końca życia. W 1945 roku związał się na resztę życia z Wałbrzychem. Działał w Polskiej Partii Socjalistycznej, był również kierownikiem sekretariatu prezydialnego w Radzie Powiatu. Zmarł 10 października 1966 roku.

Także Wrocław może się poszczycić się miejscem spoczynku niezwykłego Powstańca Wielkopolskiego. Na Cmentarzu św. Wawrzyńca pochowany jest Jan Dzierżykraj-Morawski – już od lat szkolnych zaangażowany w działalność konspiracyjnego polskiego Towarzystwa im. Tomasza Zana. Już w momencie wybuchu Powstania zaciągnął się do Wielkopolskiej Jazdy Ochotniczej. Wedle przekazów rodzinnych znajdował się w gronie żołnierzy, którzy udekorowali poznański ratusz biało-czerwoną flagą. Później wyróżniał się w toku ciężkich walk o Szubin, gdzie walczył również Władysław Strzelewicz. Podobnie jak pozostali wziął udział w wojnie polsko-bolszewickiej, po zakończeniu której postawił na naukę. Ukończył studia uzyskując dyplom magistra nauk ekonomicznych. Pracował jako dyrektor generalny Rady Naczelnej Przemysłu Cukrowniczego, a następnie był dyrektorem Biura Ekonomicznego Izb i Organizacji Rolniczych Zachodniej Polski, radcą Izby Rolniczej oraz organizatorem
i przewodniczącym Związku Wytwórców Jęczmienia Browarnego, a także przewodniczącym Międzyizbowej Komisji ds. Handlu Wewnętrznego przy Związku Izb i Organizacji Rolniczych Zachodniej Polski. W latach 30 był członkiem delegacji podczas rozmów gospodarczych z Niemcami czy też wchodził w skład polskiego przedstawicielstwa przy Lidze Narodów w Genewie. Po zakończeniu drugiej wojny światowej osiedlił się na Dolnym Śląsku zostając dyrektorem Jeleniogórskiego Okręgu Państwowych Nieruchomości Ziemskich z siedzibą w Legnicy. Po przeprowadzce do Wrocławia został dyrektorem Biblioteki Głównej Wyższej Szkoły Rolniczej. Zmarł 22 czerwca 1977 roku.

Powyższe przykłady życiorysów Powstańców Wielkopolskich spoczywających na Dolnym Śląsku to zaledwie wierzchołek olbrzymiej góry lodowej. Jest ich pochowanych na tym terenie zdecydowanie więcej. Sama Ewidencja Weteranów Walk o Wolność i Niepodległość Polski, prowadzona przez wrocławski oddział IPN zawiera w tej chwili blisko 30 nazwisk Powstańców, których groby znajdują się na dolnośląskich nekropoliach.  Jest więc z pewnością kogo honorować przy okazji kolejnych rocznic wielkopolskiego zrywu. Nie trzeba tej listy sztucznie poszerzać o nazwiska wątpliwe lub wprost o wykreowanej legendzie jakkolwiek nie byłaby ona dla nas ciekawa.

Zdecydowanie ciekawsze są autentyczne życiorysy.

Przemysław Mandela

Oddziałowe Biuro Upamiętnienia Walk i Pamięci IPN we Wrocławiu

do góry