• Youtube
  • Facebook
  • Szukaj

W Narodowym Dniu Zwycięskiego Powstania Wielkopolskiego zapalili znicze przy grobie Jana Dzierżykraja-Morawskiego, Wrocław - 27 grudnia 2024

Oddział Instytutu Pamięci Narodowej we Wrocławiu, od 27 grudnia 2024 r. do 16 lutego 2025 roku, przypomina i honoruje Powstańców Wielkopolskich. W Narodowym Dniu Zwycięskiego Powstania Wielkopolskiego, na Cmentarzu Św. Wawrzyńca we Wrocławiu, pracownicy Oddziałowego Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN we Wrocławiu: Jacek Cielecki i Wojciech Trębacz – naczelnik Biura, zapalili znicze przy grobie Jana Dzierżykraja-Morawskiego.

27.12.2024

Jan Dzierżykraj-Morawski, szeregowy żołnierz Powstania, jest postacią legendarną.  Według przekazów rodzinnych to on, jako pierwszy, wywiesił na poznańskim ratuszu biało-czerwony sztandar.

Urodził się 1 grudnia 1900 r., zmarł 22 lipca 1977. W latach 1915-1918 wziął udział w konspiracyjnym towarzystwie, mającym na celu kształcenie młodzieży polskiej w zaborze pruskim. 28 grudnia 1918 r. wstąpił do Wielkopolskiej Armii Powstańczej, zasilając szeregi późniejszego 15. Pułku Ułanów. Brał udział w walkach powstańczych na północy Wielkopolski, pod Szubinem. Uczestniczył również w wojnie polsko-bolszewickiej.

Grób rodzinny, w którym spoczywa, został uhonorowany insygnium Ojczyzna Swemu Obrońcy w ramach akcji Ocalamy.

W każdy, kolejny piątek, aż do 16 lutego 2025 r. (data uznawana za koniec Powstania), pracownicy OBUWiM będą honorować i przypominać sylwetki Powstańców Wielkopolskich spoczywających na dolnośląskich nekropoliach.

3 stycznia 2025 

Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że Polska Marynarka Wojenna była formacją, która zaczęła się tworzyć nie tylko zanim odradzająca się Polska wywalczyła sobie dostęp do Bałtyku, ale wręcz wyprzedziła pod tym względem swoją macierz. Na kilka dni przed tym gdy w Lublinie sformował się Rząd Ludowy Ignacego Daszyńskiego, kapitan Władysław Nawrocki na rozkaz Polskiej Komendy Wojskowej organizował już z pozostawionych przez Austriaków kanonierek i monitorów rzecznych zalążki polskiej floty.

Chwytających za broń w listopadzie 1918 roku Polaków nie dziwił zatem widok granatowych, marynarskich mundurów wśród wielu tych jakie pojawiały się jako emanacja rodzimej siły zbrojnej. Tak było chociażby w Wielkopolsce, gdzie od pierwszych godzin zrywu w walki z zaborcą aktywnie zaangażowali się marynarze 4. Kompanii Batalionu Służby Straży i Bezpieczeństwa, zdobywając koszary niemieckiego 47. Pułku Piechoty, biorąc udział w walkach o zabudowania koszar 6. Pułku Grenadierów czy zabezpieczając dla powstańców magazyny z wojskowym wyposażeniem oraz żywnością.

Wspomnianą 4. Kompanią, zwaną „marynarską” dowodził bosman Adam Białoszyński, który już od końca 1917 roku prowadził rozeznanie wśród Polaków służących w niemieckiej Kaiserliche Marine pod kątem zapatrywań niepodległościowych. Jeszcze na początku grudnia 1918 roku w restauracji „Zielona” przy współczesnej ulicy Wrocławskiej w Poznaniu, na zebraniu z innymi marynarzami-Polakami, przebywającymi na urlopach lub dezerterach z niemieckich sił zbrojnych, ustalił konieczność powstania specjalnego oddziału wojskowego złożonego właśnie z marynarzy. Stanowili oni następnie kadrę formacji, która wyróżniła się uporczywością w toku samego Powstania Wielkopolskiego, walcząc m.in. pod Szubinem, Samoklęskami, Turami czy Rynarzewem.

Jednym z żołnierzy tej specyficznej „morskiej piechoty” był pochowany we Wrocławiu Feliks Mencel, pochodzący z Rogowa k. Żnina. Brał on udział w pierwszych walkach ulicznych w Poznaniu po wybuchu Powstania, m.in. w zdobywaniu gmachu prezydium niemieckiej policji. Następnie walczył w bojach o Kopanicę, Kargową oraz Wyrzysk. Za udział w tych walkach został odznaczony Krzyżem Walecznych.

W Drugiej Rzeczpospolitej pracował w Wydziale Drogowym w Poznaniu. W 1937 roku wyjechał do Warszawy, podejmując pracę w fabryce farmaceutycznej. W stolicy spędził również cały okres okupacji, będąc świadkiem, a wedle relacji rodzinnych czynnym uczestnikiem Powstania Warszawskiego. Po wojnie osiadł we Wrocławiu, gdzie zmarł 21 sierpnia 1969 roku w wieku 77 lat. Spoczywa na Cmentarzu Grabiszyńskim we Wrocławiu (Pole 34, rząd 32, grób nr 2).

10 stycznia 2025 

Patronem tego tygodnia z sylwetkami Powstańców Wielkopolskich będzie major Antoni Kostrzewa, który odegrał kluczową rolę dla rozpoczęcia zrywu w Ostrowie Wielkopolskim. Urodził się 16 kwietnia 1892 roku w Augustynowie jako szóste z dziesięciorga dzieci Ewy oraz Piotra Kostrzewy. Od 1912 roku służył w niemieckim wojsku, a po wybuchu Wielkiej Wojny trafił na front we Francji, gdzie w 1916 roku został ciężko ranny i skierowany na rekonwalescencje do Ostrowa Wielkopolskiego. Już w listopadzie 1918 roku, będąc wówczas w stopniu sierżanta włączył się w działania na rzecz tworzenia struktur odrodzonego Wojska Polskiego w Wielkopolsce. Kiedy do Ostrowa dotarły wieści o zawarciu zawieszenia broni z państwami Ententy i wybuchu rewolucji w Berlinie, miejscowa Powiatowa Rada Ludowa pod przewodnictwem dr. Aleksandra Dubiskiego proklamowała powstanie ochotniczego 1. Ostrowskiego Batalionu Wojska Polskiego. Warto przy tym nadmienić, że było to ponad miesiąc przed wybuchem Powstania! Problemem było uzbrojenie jednostki, ale właśnie w tym momencie na arenę tych dynamicznych działań wkroczył Antoni Kostrzewa. Jak sam później wspominał:

(…) Niestety brakowało nam broni. Trzeba było nam za wszelką cenę ją zdobyć. Z polecenia Powiatowej Rady Ludowej, zadanie zdobycia broni przypadło mnie w udziale. W tym celu zorganizowałem oddział, składający się z 50-ciu ochotników i pomaszerowaliśmy do niemieckiej Komendy Garnizonu, która mieściła się wraz z Radą Żołnierską w nowych koszarach. Zostawiwszy oddział przed zamkniętą bramą koszarową, udałem się do Niemców i wszcząłem z nimi pertraktacje o wydanie nam broni i potrzebnej amunicji. Żądanie swoje wobec władz niemieckich, motywowałem koniecznością utrzymania w mieście bezpieczeństwa ładu i porządku. Niemcy jednak odmówili wydania nam broni. Zdecydowałem się wobec tego działać na własną rękę. Pomaszerowaliśmy z powrotem do starych koszar, gdzie znajdował się drugi magazyn broni i zmusiłem zarządcę magazynu (Waffenmeistra) do otwarcia magazynu i wydania nam broni – żądanie nasze zostało spełnione. Uzbroiwszy oddział, maszerowaliśmy triumfalnie jako oddział Wojska Polskiego po 150-cio letniej niewoli ulicami Ostrowa – Koszarową, Kolejową, Wrocławską, przez Rynek, ulicę Kościelną do Banku Kupieckiego, gdzie mieściła się siedziba Powiatowej Rady Ludowej. Na widok maszerującego wojska ogarnął ludność polską ogromny entuzjazm. Rozradowane tłumy towarzyszyły oddziałowi w przemarszu, wiwatom i okrzykom „Niech żyje Polska!” nie było końca. Domy i ulice, zaczęły się jakby na wezwanie, przystrajać w narodową flagę polską. Była to naprawdę wzruszająca chwila.

Niestety, żywot jednego z pierwszych oddziałów Wojska Polskiego na terenie Wielkopolski nie trwał długo. Po zaledwie dwóch tygodniach 1. Ostrowski Batalion WP został rozwiązany na polecenie Naczelnej Rady Ludowej w Poznaniu. Czas zbrojnej konfrontacji ze znienawidzonym zaborcą miał bowiem dopiero nastąpić. Większość żołnierzy z Ostrowa zasiliło tzw. I. Poznański Batalion Pograniczny, który już od początku grudnia stopniowo zajmował dla polskiej administracji obszary południowej Wielkopolski. Po oficjalnym wybuchu Powstania, jednostka przystąpiła do uderzenia na Skalmierzyce, a następnie skierowała się na Ostrów i Krotoszyn, które także zostały wyzwolone na początku stycznia 1919 roku. I. Poznański Batalion Pograniczny wraz z biegiem czasu stał się zalążkiem 12. Pułku Strzelców Wielkopolskich, którzy w Powstaniu walczyli na odcinku ostrzeszowskim, odolanowskim i krotoszyńskim. Był wśród nich również Antoni Kostrzewa.

Po zakończeniu Powstania Kostrzewa kontynuował służbę w 12. Pułku (przemianowanym w 1920 roku na 70. Pułk Piechoty), z którym został skierowany na front wojny polsko-bolszewickiej. Brał udział w ciężkich walkach tej jednostki pod Mińskiem oraz Modlinem w ramach zwycięskiej Bitwy Warszawskiej, po której został mianowany podporucznikiem oraz odznaczony Krzyżem Walecznych. W Drugiej Rzeczpospolitej kontynuował karierę wojskową, uzyskując w 1923 roku awans do stopnia porucznika, a w 1930 na kapitana. Służbę pełnił w macierzystym 70. Pułku Piechoty, najpierw jako dowódca plutonu, a następnie kompanii. W maju 1939 roku został mianowany dowódcą Batalionu Obrony Narodowej „Jarocin”. W Kampanii 1939 roku, batalion ten walczył w składzie Wielkopolskiej Brygady Kawalerii i przeszedł cały szlak bojowy aż po Puszczę Kampinoską, gdzie został ostatecznie rozbity, a kapitan Kostrzewa dostał się do niemieckiej niewoli.

W trakcie walk we wrześniu 1939 roku w ataku bombowym na pociąg ewakuacyjny zginęła Jego żona Agnieszka Kostrzewa, a ciężko ranna córka Aleksandra i syn Romuald trafili do szpitala we Lwowie. W 1940 roku oboje powrócili do Wielkopolski, ale Romuald Kostrzewa musiał szybko szukać schronienia w Warszawie, gdzie zaangażował się w działalność konspiracyjną w ZWZ/AK. Brał następnie udział w Powstaniu Warszawskim, które przeżył i po pobycie w niewoli po jego upadku, został żołnierzem II. Korpusu Polskiego. Po wojnie pozostał w Anglii i nie zdecydował się na powrót do kraju. Zmarł 25 kwietnia 2021 roku.

Antoni Kostrzewa z niewoli niemieckiej powrócił w 1945 roku. Osiedlił się w Krotoszynie, gdzie pracował w miejscowym Starostwie Powiatowym. Był także burmistrzem miasta Zduny. W 1957 roku wyjechał do Wrocławia, gdzie podjął pracę w Wrocławskim Przedsiębiorstwie Skupu Surowców Wtórnych i Skórzanych jako kierownik punktu skupu. W stolicy Dolnego Śląska mieszkał aż do śmierci 21 stycznia 1972 roku.

Spoczywa na Cmentarzu Grabiszyńskim – pole 17P, rząd 30, grób nr 550.  

17 stycznia 2025

Kontynuując wątek Powstańców Wielkopolskich spoczywających na dolnośląskich nekropoliach, dzisiaj krótki biogram dotyczący Bolesława Ćwikły. Bolesław Ćwikła urodził się 19 lipca 1901 roku w Paterku (gmina Nakło) jako syn Teodora i Marii z d. Grubich. Po ukończeniu szkoły powszechnej oraz Gimnazjum Matematyczno-Przyrodniczego im. Bergera w Poznaniu wyjechał do Niemiec podjąć praktyki zawodowe w przemyśle budowniczym. Pracował m.in. w Berlinie i Lipsku. Po tym jak w stolicy Niemiec  w listopadzie 1918 roku rozpoczęła się rewolucja, zdecydował się na powrót w rodzinne strony. Na wieść o wybuchu Powstania Wielkopolskiego udał się do Nakła, gdzie 31 grudnia 1918 roku wziął udział w akcji zajęcia miasta przez Powstańców. Był członkiem grup, która zajęła m.in. magazyn broni i umundurowania w hotelu „Finka”.

Okopy powstańcze pod Nakłem 1919

Żołnierze Kompanii Nakielskiej na pozycjach

Pozycje powstańcze w okolicy Nakła 1919

21 stycznia 1919 roku ochotniczo wstąpił do formującej się Kompanii Nakielskiej porucznika Ziarniaka. W składzie tej jednostki walczył o wyzwolenie takich miejscowości jak Czerwonak, Kcynia, Szczepice czy Szubin. Szczególnie ta pierwsza zapisała się w jego pamięci. Po latach wspominał:

Ze wsi Wieszki ściągnięto naszą kompanię do Kcyni i w nocy 26 stycznia rozpoczęliśmy atak poprzez Czerwonak na wieś Studzienki. Potyczka trwała kilka godzin, lecz Niemcy byli dobrze okopani  i silnym ogniem artylerii i karabinów maszynowych odparli nasze ataki. Na placu boju poległo 7 naszych towarzyszy, a przeszło 20-stu zostało rannych, w tym kilku ciężko (plut. Gonia z Józefiny). Cofnęliśmy się do wsi Szczepice, której przez kilka dni broniliśmy przed atakami Niemców. Studzienki zostały zdobyte przez Powstańców dopiero 7 lutego. W tych walkach ponownie wzięła udział Kompania Nakielska. Bolesław Ćwikła zapamiętał to w następujący sposób: Już 7 lutego rano skoncentrowaliśmy się w lesie pod osadą Czerwonak i po kilkugodzinnej walce zdobywamy szturmem wieś Studzienki (Gruental), biorąc do niewoli 30 Niemców – 1 lekarza, 2 siostry Czerwonego Krzyża, 30 koni, 2 wozy chleba i duże składy broni i amunicji.

Zwycięstwo to pozwoliło Powstańcom obsadzić linię Noteci, którą utrzymały następnie do końca walk powstańczych. Bolesław Ćwikła po tym zmaganiach został przeniesiony do kompanii szturmowej 4. Pułku Strzelców Wielkopolskich (późniejszy 58. Pułk Piechoty Wojska Polskiego), z którym walczył następnie na froncie wojny polsko-bolszewickiej m.in. pod Bobrujskiem czy Żabinem. W grudniu 1920 roku jednostka powróciła do Wielkopolski, a Bolesław Ćwikła na kolejne sześć lat związał się z wojskiem, służąc w stopniu sierżanta w sztabie 14. Dywizji Piechoty i dochodząc do stanowiska szefa kancelarii dywizji. Pełnił również funkcję Prezesa Koła Oświatowego Podoficerów jednostki.  W 1926 roku odszedł z wojska i rozpoczął pracę zawodową w administracji nieruchomości Józefa Draheima w Poznaniu. Później pracował również jako asystent rewidenta rewizora ksiąg Feliksa Stępniewskiego w Poznaniu, a w 1936 roku zaczął pracę dla firmy „TRI” – Towarzystwo Robót Inżynieryjnych na stanowisku prokurenta i kierownika administracyjno-finansowego. Firma zajmowała się budowami w całej Polsce, m.in. w Gdyni, Częstochowie, Płocku czy Kraśniku.

Po wybuchu drugiej wojny światowej przeniósł się do Warszawy, kontynuując pracę w zawodzie. Był m.in. prokurentem w firmie „Trasa” czy spedytorem w firmie „Wareks”. W 1944 roku został przymusowo wywieziony do pracy przymusowej w głębi Niemiec. Trafił do Bawarii, skąd powrócił do Polski we wrześniu 1945 roku. Zdecydował się osiedlić we Wrocławiu, gdzie w październiku 1945 roku rozpoczął pracę jako księgowy w Warsztacie Elektrotechnicznym „Światłosiła”. Pomagał również w odgruzowywaniu miasta. Karierę zawodową kontynuował w Spółdzielni Pracy jako kierownik administracyjny. Na emeryturę przeszedł w 1968 roku.

Ostatnie lata życia spędził we Wrocławiu, aktywnie działając m.in. w Towarzystwie Miłośników Wrocławia. Z ramienia ZBOWiD wygłaszał również wiele okolicznościowych prelekcji w szkołach dotyczących Powstania Wielkopolskiego.

 Zmarł 5 lipca 1987 roku. Pochowany jest na Cmentarzu Grabiszyńskim (pole 24, rząd 25, grób nr 409).

W okresie swojej służby jako Prezes Koła Oświatowego Podoficerów 14. Dywizji Piechoty pisał również wiersze o charakterze patriotycznym. Oto fragment jednego z nich o tytule „Nasz kurs”:

Nastąpiła obecnie taka era

że kuć trzeba ducha siłą

temperament wyżej zera

trza poddźwignąć każdą chwilę

i wziąć się do nauki

zahartować swoje życie.

I wypełniać braki, luki,

rozum wzbudzić należycie.

Bośmy dużo wszak stracili

wskutek wojny ustawicznej,

warsztat pracy porzucili

w myśl idei tak prześlicznej

poszli walczyć za Ojczyznę

dążeń naszych zbierać plony,

stworzyć polskie łany żyzne

24 stycznia 2025

Powstańcy Wielkopolscy spoczywający na Dolnym Śląsku nie są pochowani jedynie na wrocławskim nekropoliach. W Świdnicy znajduje się grób Stanisława Pękali. Jego życiorys w wielu elementach jest zbieżny z innymi znanymi życiorysami Powstańców. Urodził się 12 października 1899 r. w Barcinie, tam też ukończył szkołę powszechną. Od 1915 roku działał również w miejscowym „Sokole”. W czerwcu 1917 roku został zmobilizowany do armii niemieckiej i wysłany na front, na którym został ranny i skierowany na leczenie do Kołobrzegu. W listopadzie 1918 roku na wieść o załamywaniu się niemieckiej władzy, wyszedł ze szpitala na własne żądanie, po czym postarał się o dokument podróży do Aachen, gdzie miał oficjalnie wstąpić w szeregi 29. Pułku Piechoty. Zamiast tego udał się rodzinnego Barcina, gdzie z miejsca włączył się w działalność konspiracyjną.

Wciągnięty przez porucznika Mazanego w szeregi tzw. „Tajnej Organizacji Wojsk”, rozpoczął gromadzenie broni, szkolenie młodzieży i agitację miejscowej młodzieży pod kątem zbliżającego się Powstania. Po jego wybuchu, wraz z 70 innymi ochotnikami zajął w błyskotliwej akcji komisariat policji i posterunek żandarmerii w Barcinie. Wkrótce później ochotnicy opanowują całą miejscowość, a wraz z dołączającymi kolejnymi ochotnikami stają się rdzeniem tzw. Kompanii Barcińskiej, która później weszła w skład Batalionu Budzyńskiego. W szeregach tej jednostki Stanisław Pękala walczył przez całe Powstanie na tzw. Froncie Północnym, biorąc udział w bojach m.in. pod Antoniewem, Szubinem i Rynarzewem. 9 stycznia 1919 roku wyróżnił się jako dowódca drużyny w ataku na Łabiszyn, gdzie do niewoli dostało się kilkudziesięciu Niemców.

W marcu 1920 roku otrzymał przydział do II batalionu 58. Pułku Piechoty, z którym wyruszył na front wojny polsko-bolszewickiej. Dowodził plutonem, otrzymując w maju awans do stopnia plutonowego. Wojnę zakończył w stopniu sierżanta. Zdecydowany kontynuować karierę wojskową w 1921 roku został przydzielony do polskiego oddziału sztabowego przy Misji Francuskiej w Warszawie. Dając się poznać jako zdolny sztabowiec został awansowany do stopnia starszego sierżanta i przydzielony do kompanii batalionu sztabowego Ministerstwa Spraw Wojskowych. Z tego okresu pochodzi również opinia służbowa jaka zachowała się w jego dokumentach personalnych. Brzmi ona następująco:

St. sierżant Pękała Stanisław jako jeden z najlepszych szefów kompanii w batalionie – wyróżniał się stale nadzwyczajną gorliwością, sprężystością i umiejętnością w wykonywaniu swych obowiązków.

Będąc z natury bardzo wymagającym, umiał wyrobić swoim taktem i metodą wychowawczą karność i poczucie dyscypliny w pododdziale, połączone jednak z dużym zaufaniem do niego i przywiązaniem szeregowych.

Na specjalną uwagę zasługuje fakt, że pomimo bardzo trudnych warunków pracy, stworzonych przez charakter służby w baonie sztabowym M.S. Wojsk – starszy sierżant Pękała nie licząc się z czasem, starał się i wywiązywał się ze swoich obowiązków ku ogólnemu zadowoleniu przełożonych i zainteresowanych oficerów. (…)

Bardzo dobry podoficer i sierżant-szef kompanji (sic).

Na stanowisku tem wykazuje dużo znajomości służby, energji i inicjatywy –

Zachowanie się w służbie i poza służbą wzorowe.

            Opinię podpisał Komendant Kwatery Głównej Ministerstwa Spraw Wojskowych, major Pasella.

Jako zawodowy podoficer Stanisław Pękala brał udział również w następnej wojnie. Podczas Kampanii 1939 roku dostał się do sowieckiej niewoli, z której szczęśliwie udało mu się zbiec w grudniu 1939 roku. Przedostał się do Warszawy i znalazł zatrudnienie jako kierownik administracyjny w Szpitalu Ujazdowskim w Warszawie.

W stolicy przebywał do października 1944 roku, kiedy to został wywieziony wraz z transportem cywilnym do obozu przejściowego w Pruszkowie, skąd trafił do obozu koncentracyjnego Gross-Rosen, a następnie Mauthausen. Przeżył ten tragiczny epizod życiorysu i w lipcu 1945 roku powrócił do Polski. Wszedł w skład Komisji Likwidacyjnej, która zainstalowała się w Świdnicy. Później pracował jako referent mieszkaniowy w miejscowym Urzędzie Miejskim.

Zmarł w 1954 roku. Jest pochowany na cmentarzu parafialnym przy ul. Brzozowej w Świdnicy (pole 7A, rząd 1, grób nr 2).

W 2023 roku został uhonorowany w ramach Projektu „Ocalamy” realizowanego przez Oddziałowe Biuro Upamiętnienia Walk i Męczeństwa IPN we Wrocławiu.   

31 stycznia 2025

W tym tygodniu kolejną sylwetką Powstania Wielkopolskiego wartą przybliżenia jest postać Antoniego Rosik-Rosińskiego. Antoni Rosik-Rosiński urodził się 2 października 1899 roku w wielkopolskim Ponieciu jako syn Józefa i Elżbiety z Fiszerów. Jego rodzice prowadzili niewielkie gospodarstwo rolne, które zamierzali w przyszłości przekazać synowi, stąd jako kierunek edukacji wybrali dla niego szkołę rolniczą w Bojanowie. Po jej ukończeniu Antoni nabierał doświadczenia w zarządzaniu gospodarstwem w majątku rolnym rodziny Czartoryskich w Rokosowie.

W 1917 roku, w momencie uzyskania pełnoletności – jak o wielu jemu podobnych – upomniała się niemiecka armia, rozpaczliwie poszukująca uzupełnień dla potwornych strat ponoszonych na frontach Wielkiej Wojny. Antoni Rosik-Rosiński został zmobilizowany i wcielony do 160. Pułku Piechoty, gdzie przeszedł szkolenia unitarne, a następnie jako uzupełnienie skierowany do 190. Pułku Piechoty walczącego na Froncie Zachodnim. Brał udział w drugiej bitwie nad Marną, wieńczącą nieudaną niemiecką ofensywę ostatniej szansy latem 1918 roku. Następnie walczył wraz ze swoją jednostką pod Kemmelbergiem we Flandrii i pod Amiens, gdzie został ranny w nogę w wyniku ostrzału artyleryjskiego. Przez lazaret w Amiens trafił aż do szpitala wojskowego w Gnieźnie, gdzie lekarze szczęśliwie uratowali poharataną kończynę. Po miesięcznej rekonwalescencji otrzymał skierowanie do 53. Pułku Piechoty w Kolonii. Zanim jednak udało mu się dotrzeć do nowej jednostki Niemcy ogarnęła rewolucja, a Wielka Wojna dobiegła końca.

21 listopada 1918 roku jako dezerter z rozpadającej się armii powrócił do rodzinnego Ponieca i wstąpił do Straży Ludowej, mającej zapewnić spokój w najbliższej okolicy. Strażą dowodził inwalida wojenny Jan Tauchert, a w jej skład wchodziło kilkunastu Polaków, w olbrzymiej większości – podobnie jak Rosik-Rosiński – dezerterów z armii niemieckiej. Na początku 1919 roku oddział ten stał fundamentem tzw. Kompanii Ponieckiej, utworzonej i dowodzonej przez starszego sierżanta Michała Kaźmierczaka. Już w połowie tego miesiąca doszło do pierwszych starć z oddziałami niemieckiego Grenzschutzu w okolicach miejscowości Waszkowa. Strzelec Rosik-Rosiński okazał się być bardzo cennym i ostrzelanym żołnierzem kompanii. Dał temu dowód w kolejnych walkach pod Miechcinem, Bojanowem, Sowinem i Gołaszynem. W marcu 1919 roku kompania została wycofana z linii frontu i przeformowana w 4. Kompanię 6. Pułku Strzelców Wielkopolskich, a Rosik-Rosiński otrzymał skierowanie na kurs podoficerski do szkoły podoficerskiej w Żninie. Po jej ukończeniu, już w stopniu kaprala powrócił do macierzystej kompanii i wraz z nią wziął udział w zajmowaniu Pomorza, przyznanego Polsce na mocy Traktatu Wersalskiego. Następnie cały jego pułk został przemianowany na 60. Pułk Piechoty Wielkopolskiej i skierowany na front wojny polsko-bolszewickiej. Antoni Rosik-Rosiński brał udział w Wyprawie Kijowskiej, a następnie w walkach pod Mińskiem i na linii Berezyny. Był uczestnikiem odwrotu Wojsk Polskich nad Wisłę, a następnie wspaniałego zwycięstwa w Bitwie Warszawskiej, gdzie 60. Pułku Piechoty Wielkopolskiej w ramach 15. Dywizji Piechoty wykonał atak przez Mińsk Mazowiecki na Łomżę. Nie ominęły go również zmagania nad Niemnem i atak na Wołkowysk. W rodzinne strony powrócił dopiero w grudniu 1920 roku, już w stopniu plutonowego. Za swoje zasługi w trakcie Powstania Wielkopolskiego oraz zmagań o kształt granic Antoni Rosik-Rosiński znalazł się w gronie kilkunastu żołnierzy, którzy zostali osobiście odznaczeni Krzyżem Walecznych przez Marszałka Józefa Piłsudskiego na poznańskim Placu Zamkowym.

W 1922 r. został przeniesiony do 86. Pułku Piechoty Helenowie koło Mołodeczna. W latach 1922-1923 uczestniczył w rocznym szkoleniu instruktorów szermierki w Centralnej Wojskowej Szkole Gimnastyki i Sportów w Poznaniu. Kurs prowadzony był przez znanego fechmistrza z Wiednia Leopolda Targlera. Po jego ukończeniu (z I lokatą) plutonowy Rosik był już instruktorem szermierki i prowadził zajęcia dla podoficerów, a także dla oficerów 86. pułku.

W marcu 1925 roku po awansowaniu do stopnia sierżanta, został skierowany do służby w Korpusie Ochrony Pogranicza, konkretnie do 15. Batalionu KOP w Ludwikowie na Polesiu. Pełnił służbę jako dowódca strażnic granicznych KOP „Mysino”, KOP „Borowa”. W 1931 roku poślubił Ludmiłę Sierszputowską, córkę miejscowego właściciela ziemskiego. Z tego związku w przyszłym roku na świat przyszedł ich syn – Tadeusz. W 1933 roku sierżant Rosik-Rosiński został przeniesiony z Polesia do Batalionu KOP „Suwałki” na stanowisko podoficera administracyjnego. Służył tam do początku 1939 roku, kiedy na powrót przeniesiono go do Ludwikowa.

Wybuch wojny zastał go na stanowisku dowódcy plutonu granicznego strażnicy KOP „Nowy Różan” i na czele swoich żołnierzy podjął walkę w nocy z 16 na 17 września 1939 roku z wkraczającą na Kresy Wschodnie Armią Czerwoną. Udało mu się uniknąć rozbicia i wycofał się do Ludwikowa, gdzie w składzie Brygady KOP „Polesie” wziął udział w jej epopei kresowej zwieńczonej bitwami pod Szackiem oraz Wytycznym. Po kapitulacji oddziałów, zdołał uniknąć niewoli i przedostał się do Warszawy, skąd zimą 1939 roku podjął próbę przedostania się do Francji drogą przez Węgry. Niestety nie udało mu się przekroczyć Przełęczy Dukielskiej i cudem unikając aresztowania, ukrył się na Podkarpaciu. Wówczas to przyjął konspiracyjne nazwisko Rosiński w miejsce używanego dotychczas Rosik i włączył się w nurt konspiracji ZWZ/AK, organizując m.in. placówkę organizacji w Hyżnem. Używał również pseudonimów „Zenek” oraz „Jan”.

W lipcu 1944 roku w ramach Operacji „Burza” wziął udział w walkach z Niemcami w Zgrupowaniu kapitana Mieczysława Chendyńskiego ps. „Józef” w rejonie Dynowa. Oddział ten następnie wszedł w skład sił wojskowych tzw. Rzeczpospolitej Hyżneńsko-Niebyleckiej, czyli obszarów wyzwolonych samodzielnie przez oddziały AK przed wkroczeniem na te tereny Armii Czerwonej. Gdy to nastąpiło żołnierze AK zostali rozbrojeni i siłowo wcieleni do tzw. „Ludowego” Wojska Polskiego. Oporni byli poddawani aresztowaniom i wysyłani w głąb Związku Sowieckiego. Chorąży Rosik-Rosiński zdecydował się wstąpić do polskich oddziałów przy Armii Czerwonej, otrzymując przydział do 2. Brygady Zaporowej 1. Armii Wojska Polskiego. W jej składzie przeszedł szlak bojowy od Warszawy przez Wał Pomorski aż po Kołobrzeg i Berlin.

21 maja 1945 roku Antoni Rosik-Rosiński otrzymał awans do stopnia podporucznika i przydzielony do służbie w Korpusie Bezpieczeństwa Publicznego jako administrator majątków wojskowych KBW w Kamienicy i Kopicach na Dolnym Śląsku. W listopadzie 1946 roku odszedł ze służby na własną prośbę. W cywilnej rzeczywistości znalazł zatrudnienie na stanowisku kierownika Państwowego Gospodarstwa Rolnego w Wilkowie k. Trzebnicy. Z racji faktu, iż był przed wojną podoficerem zawodowym, w dodatku służącym w KOP od dłuższego czasu znajdował się w sferze zainteresowania Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego oraz Informacji Wojskowej. Był inwigilowany i wielokrotnie przesłuchiwany. Uniknął jednak aresztowania. Od 1958 roku był sekretarzem a następnie przewodniczącym Gminnej Rady Narodowej w Obornikach Śląskich. Zmarł 22 października 1964 roku. Został pochowany na cmentarzu parafialnym przy ul. Siemianickiej w Obornikach Śląskich (kwatera 6, rząd 10, grób nr 6). 

7 lutego 2025

Józef Binkowski ur. 2.1.1897 r w Kopaninie został zmobilizowany do armii pruskiej i wziął udział w I wojnie światowej. Został ranny i podczas leczenia zdezerterował by dołączyć 6.1.1919 r do oddziałów powstańczych. Swój akces zgłosił do Kompanii Żnińskiej. Wziął czynny udział w Powstaniu Wielkopolskim i walczył na odcinkach Sarbinowo, Żnin, Gąsawa pod dowództwem por. Bolesława Kozłowskiego. 

15 lutego 1919 r wstąpił ochotniczo do Wojska Polskiego. Walczył w wojnie polsko-bolszewickiej w szeregach 1. pułku artylerii ciężkiej (późniejszy 14. pułk artylerii ciężkiej). W lipcu 1921 r. został zwolniony do rezerwy. W 1923 roku wstąpił do Policji Państwowej i pełnił służbę w stopniu starszego posterunkowego w Inowrocławiu.

Odznaczony Medalem Pamiątkowym za Wojnę 1918-21, Medalem 10-lecia Odzyskania Niepodległości i Krzyżem Powstania Wielkopolskiego.

Zmarł 13 października 1986 roku we Wrocławiu. Jest pochowany: Wrocław, Cmentarz Osobowicki, pole nr 142, grób nr 60

16 lutego 1919 roku, w związku z upływającym terminem na jaki zawarto zawieszenie broni w Compiegne 11 listopada, zwycięska Ententa i pokonana Rzesza Niemiecka podpisały traktat rozejmowy w Trewirze. Choć zasadniczo miał on na celu pewne zmiękczenie niemieckich polityków i wymuszenie na nich akceptacji dla przyszłych decyzji Konferencji Pokojowej w Paryżu, to miał on również niebagatelny wpływ na sytuację w Polsce. Postanowienia traktowane, pod wyraźnym naciskiem sprzyjającej Polakom Francji, w tym zwłaszcza marszałka Ferdinanda Focha, objęły swoim zasięgiem również sytuację na wschodnich rubieżach upadłego wilhemińskiego cesarstwa. W praktyce oznaczało to, iż państwa zwycięskiej koalicji zahamowały niemieckie dążenia do zdławienia polskiego powstania w prowincji wielkopolskiej. Od tego momentu każda próba siłowego rozwiązania konfliktu terytorialnego na wschodzie, sprowadzała na Berlin realne ryzyko interwencji wojskowej Ententy. Było to o tyle ważne, iż dotychczas obowiązujące warunki rozejmu z Compiegne nie obejmowały obszarów dawnego frontu wschodniego, co pozwalało Niemcom na prowadzenie walk przeciw Polakom bez narażania się na pogwałcenie zapisów rozejmowych. Traktat Trewirski rozciągał zatem aliancki parasol ochronny na wschód, w tym teren Wielkopolski i Śląska, gdzie najmocniej ścierały się polsko-niemieckie interesy o wytyczenie możliwie korzystnej przyszłej granicy między państwami.

 Dla Powstańców Wielkopolskich oznaczało to oddalenie perspektywy generalnej niemieckiej kontrofensywy, której widmo coraz wyraźniej rysowało się na horyzoncie oraz wytyczenie linii demarkacyjnej pomiędzy walczącymi stronami w oparciu o przebieg linii frontu z lutego 1919 roku. Wbrew pozorom jednak nie oznaczało końca walk. Do momentu podpisania Traktatu Wersalskiego, uznającego obszar wyzwolonej i opanowanej przez Powstańców Wielkopolski za część odradzającej się Rzeczpospolitej w czerwcu 1919 roku,  doszło jeszcze do mnóstwa incydentów zbrojnych, niezliczonej ilości prowokacji czy lokalnych prób przesunięcia linii frontu na bardziej korzystne pozycje. Szacuje się, że w tym okresie, a więc zasadniczo po zwycięskim zakończeniu Powstania i uznania przez Aliantów Armii Wielkopolskiej za armię sprzymierzoną, zginęło jeszcze ok. 120 Polaków. Ostatecznie  tzw. Front Wielkopolski, zajmujący się koordynowaniem polskich działań zbrojnych
w prowincji został zlikwidowany 20 marca 1920 roku. Wiosna tamtego pamiętnego roku stanowiła tym samym symboliczny moment, kiedy punkt ciężkości działań na rzecz odzyskania niepodległości, przeniósł się ostatecznie na wschód, gdzie kryło się wówczas największe dla niej niebezpieczeństwo.

To z zachodu zostało czasowo obezwładnione ofiarą i walką przede wszystkim żołnierzy Armii Wielkopolskiej. W związku z przypadającą wczoraj 106 – rocznicy podpisania trewirskiego rozejmu, przedstawiamy już ostatnią sylwetkę Powstańca spoczywającego na dolnośląskich nekropoliach. Postanie innych odkrywanych na bieżąco bohaterów będą prezentowane przy okazji kolejnych rocznic.

Aleksander Lasocki, syn Antoniego i Marianny z Jarłowskich, przyszedł na świat 10 grudnia 1899 roku w Strzelnie. Do wybuchu Wielkiej Wojny zdążył on praktycznie ukończyć edukację – siedem klas szkoły powszechnej oraz cztery klasy gimnazjum, pozwoliły realnie myśleć o oddaniu się upragnionemu zawodu kupieckiemu. Ze względu na wątłe zdrowie aż do 1918 roku Lasocki szczęśliwie unikał poboru do niemieckiego wojska. Pomimo faktu, że jego ojciec pracował jako pruski sekretarz Komisariatu Obwodowego – jak sam opisuje – w domu rodzinnym panowała atmosfera szczero polska a rodzice wpajali mi miłość do Polski i nadzieję odzyskania wolności. Potwierdza to fakt, iż Aleksander Lasocki już od lat młodości aktywnie działał w polskim ruchu skautingowym oraz Sokole. Z tytułu swojej propolskiej działalności, która często obierała niemal jawny antyniemiecki charakter, był także w 1918 roku poszukiwany przez policje niemiecką na obszarze rodzinnego Strzelna.

Odpoczynek Powstańców pod Tarkowem

Erupcja powstańcza dotarła do miejscowości, w której mieszkał stosunkowo szybko, bo już 2 stycznia 1919 roku, pod postacią żołnierzy oddziału legendarnego podporucznika Pawła Cymsa, rozpoczynającego właśnie swój rajd na Kujawy. Wtedy też doszło do krótkich acz intensywnych walk o oczyszczenie miasteczka z oddziałów niemieckiego wojska i administracji. Lasocki brał udział w tych akcjach, a następnie ochotniczo wstąpił do Kompanii Strzelińskiej, która później weszła w skład 59. Pułku Piechoty. Służąc w tej jednostce walczył na tzw. Froncie Kujawskim, bijąc się pod Inowrocławiem, Gniewkowem czy Tarkowem. Wraz z nią realizował również późniejszą operację zajęcia Pomorza Gdańskiego.

Towarzystwo Powstańców i Wojaków ze Strzelna

Gdy front w Wielkopolsce zastygł, rozpoczął się proces przekierowania bitnych, wielkopolskich jednostek na front wojny polsko-bolszewickiej. Nie inaczej było w przypadku 59. Pułku Piechoty, który został oddelegowany na Wołyń, a następnie skierowany do polskiej ofensywy na Kijów. Następne tygodnie to walki na odcinku białoruskim frontu – odwrót znad Berezyny i walki pod Mińskiem, a następnie przeciwuderzenie pod odwróceniu losów wojny pod Warszawą i wyjście nad Bug. Chociaż Lasockiemu szczęśliwie udało się uniknąć ran, nie ominął go szalejący wówczas w tej części Europy tyfus. We wrześniu 1920 roku został ewakuowany z frontu i znalazł się w Szpitalu Dzieciątka Jezus w Warszawie. Po ponad miesięcznej kuracji powrócił do baonu zapasowego swojego pułku, ale już w listopadzie 1921 roku został bezterminowo urlopowany. Niemal z miejsca znalazł pracę w Starostwie Powiatowym w Mogilnie. W 1937 roku pełnił już funkcję sekretarza administracyjnego. W połowie września 1939 roku został aresztowany przez Niemców i osadzony w więzieniu w Strzelnie. Jako uczestnik Powstania Wielkopolskiego został wysiedlony z rodzinnej miejscowości i skierowany do Generalnego Gubernatorstwa. Osiadł w Warszawie. W pierwszym tygodniu po wybuchu Powstania Warszawskiego czynnie udzielał się przy budowie barykad na Woli. Pochwycony przez Niemców 13 sierpnia, został wraz z całą rodziną skierowany do pracy przymusowej na terenie Rzeszy. Trafił do Badenii, w której szczęśliwie doczekał nadejścia wojska alianckich.

Żołnierze 5 Pułku Strzelców Wielkopolskich w Antoniewie

Po zakończeniu wojny udzielał się krótko Komitecie Polskim w Emmedingen. Wkrótce jednak powrócił do kraju w jednym z transportów repatriacyjnych. Na miejsce swojego nowego, powojennego życia Lasocki wybrał Wałbrzych, rozpoczynając już w sierpniu 1946 roku pracę w Państwowej Centrali Handlowej na stanowisku referenta przemysłowego. Następnie zaś pracował w Wojewódzkim Przedsiębiorstwie Hurtu Spożywczego jako kierownik Działu Planowania. Na emeryturę odszedł w 1969 roku, a zmarł 10 lat później. Spoczywa na cmentarzu parafii Świętej Barbary przy ul. 11 listopada w Wałbrzychu.

Żołnierze 5. Pułku Strzelców Wielkopolskich na pozycjach, lato 1919

 

do góry