• Youtube
  • Facebook
  • Szukaj

We Wrocławiu odsłonięto pomnik upamiętniający cywilną ludność powstańczej Warszawy deportowaną do wojennego Wrocławia – Wrocław, 25 listopada 2024

Na osiedlu Rakowiec, u zbiegu ulic Rakowieckiej i Na Niskich Łąkach, w poniedziałek 25 listopada odsłonięty został pomnik cywilnej ludności powstańczej Warszawy deportowanej do wojennego Wrocławia w trakcie i po upadku powstania warszawskiego. Okazją do wzniesienia monumentu stała się przypadająca w tym roku 80. rocznica powstania warszawskiego. Pomnik powstał na osiedlu, gdzie pod koniec wojny w dwóch niemieckich obozach pracy osadzeni byli cywile z Warszawy.

25.11.2024

Zapowiadając wiosną 2024 roku realizację upamietnienia, dr hab. Kamil Dworaczek, dyrektor Oddziału IPN we Wrocławiu, mówił:

Pomnik – wznoszony we Wrocławiu z okazji przypadającej w 2024 roku 80. rocznicy powstania warszawskiego – ma stanowić upamiętnienie cywilnej ludności powstańczej Warszawy obecnej już od sierpnia 1944 roku w niemieckich obozach pracy w Breslau i okolicy, m.in. w przejściowym obozie Burgweide na terenie dzisiejszych Sołtysowic oraz w wielu innych miejscach na terenie wojennego Wrocławia, jak choćby na Rakowcu czy Sępolnie.  

Nie jest znana dokładna liczba cywilnych mieszkańców Warszawy deportowanych do Breslau w 1944 roku, w trakcie i po upadku powstania warszawskiego. Szacunki mówią, że mogło to być przynajmniej kilkanaście tysięcy osób, choć zdaniem niektórych badaczy nawet 30–60 tys. osób, jeśli uwzględni się także tych, dla których pobyt w Breslau lub podmiejskim obozie przejściowym Burgweide był tylko krótkim przystankiem na drodze w głąb III Rzeszy. Wielu z warszawiaków początkowo trafiało właśnie do tej podwrocławskiej wsi, gdzie funkcjonował niemiecki obóz przejściowy Burgweide (wieś Burgweide to obecnie Sołtysowice, od 1951 roku osiedle Wrocławia). W obozie tym niektórych osadzono na dłużej, niejako na stałe, i stamtąd dojeżdżali (lub dochodzili) do miejsca pracy w Breslau lub okolicy. Inni po kilku dniach trafiali do któregoś z niemieckich obozów pracy, których na terenie Breslau w ostatnich miesiącach wojny funkcjonowało kilkadziesiąt. Jeszcze inni, po dokonanej w obozie przejściowym selekcji, trafiali dalej, w głąb Rzeszy. 

Za lokalizacją pomnika na osiedlu Rakowiec (do 1945 roku Morgenau) przemawia fakt, że to właśnie tam znajdowały się dwa z trzech najbardziej znanych i co za tym idzie symbolicznych miejsc kwaterunku cywilnej ludności powstańczej Warszawy w Breslau. Przy różnych okazjach, także pod czas uroczystości, wyjaśniał to dyrektor Kamil Dworaczek:

Oba niemieckie obozy pracy zostały utworzone jesienią 1944 roku w zabudowaniach nieistniejących obecnie obiektów restauracyjno-rozrywkowych: Établissement Wappenhof u zbiegu dzisiejszych ulic Rakowieckiej i Na Grobli (obecnie w tym miejscu znajduje się Instytut Niskich Temperatur i Badań Strukturalnych PAN im. Włodzimierza Trzebiatowskiego) oraz Établissement Bürgersäle (Lunapark, Schlesier Säle) przy obecnej ulicy Rakowieckiej (po wojnie w obiekcie tym ulokowany został m.in. Cefarm). Ponieważ żaden z tych obiektów obecnie nie istnieje, to najlepszym miejscem dla pomnika jest główne skrzyżowanie na osiedlu Rakowiec, znajdujące niejako w połowie drogi między miejscami, gdzie znajdowały się obozy pracy, niemalże w miejscu dawnej pętli tramwajowej. 

Pomnik zesłanych do wojennego Wrocławia mieszkańców powstańczej Warszawy nie miał szczęścia we Wrocławiu. W przestrzeni publicznej stolicy Dolnego Śląska miał się pojawić na początku lat 70. XX wieku. Wtedy planowano wnieść go dziedzińcu obecnego Zespołu Szkół nr 9 przy ulicy Rafała Krajewskiego na wrocławskim Sępolnie. To właśnie w gmachu tej placówki pod koniec wojny przetrzymywano blisko 800 kobiet wraz z dziećmi do lat 14. Był to jeden z tych trzech najbardziej znanych niemieckich obozów pracy w Breslau przeznaczonych dla warszawiaków. W 1972 roku pomnika nie udało się wnieść, gdyż na przeszkodzie stanął Wydział Kultury Prezydium Rady Narodowej Miasta Wrocławia. Choć wszystko było gotowe, to ze względów politycznych do realizacji monumentu nie doszło. Ponad pół wieku później, gdy w IPN powrócono do idei upamiętnienia przebywającej w Breslau cywilnej ludności powstańczej Warszawy, też nie obyło się bez rozmaitych przeszkód. Szczęśliwie udało się je jednak ominąć i pomnik powstał. 

Pierwotnie odsłonięcie pomnika zostało zaplanowane na 2 października br. – dokładnie w 80. rocznicę zaprzestania działań wojennych w powstańczej Warszawie, czyli w rocznicę kapitulacji powstania warszawskiego. Dzień 2 października decyzją Sejmu RP od 2015 roku jest obchodzony jako Dzień Pamięci o Cywilnej Ludności Powstańczej Warszawy. Uzasadniając zmieniony i przesunięty o niemal dwa miesiące termin odsłonięcia pomnika, prowadząca uroczystość Kamilla Jasińska, mówiła:

Mieliśmy się tu spotkać 2 października na dużej uroczystości zorganizowanej – dzięki wsparciu Garnizonu Wrocław – zgodnie z ceremoniałem wojskowym Sił Zbrojnych RP. Miała być obecna kompania honorowa, miała być z nami Orkiestra Reprezentacyjna Wojsk Lądowych. Miał być odczytany – napisany specjalnie na tę okazję – Apel Pamięci. Miała też być salwa honorowa. Chcieliśmy zaprosić znacznie szersze grono wrocławian, przede wszystkim mieszkańców Rakowca, ale też warszawiaków, choćby potomków tych, którzy nie z własnej woli spędzili w Breslau część wojny. Niestety, zbieg rozmaitych okoliczności zrewidował nasze plany. Mam na myśli m.in. powódź, która dotknęła nie tyle Wrocław, co Dolny Śląsk. Biorąc pod uwagę zarówno te, jak i inne okoliczności zaistniałe nie z winy IPN, odsłonięcie tego pomnika musieliśmy zorganizować w późniejszym terminie.

Uroczystość, która odbyła się w poniedziałek 25 listopada 2024 roku, miała skromny, kameralny charakter, gdyż organizatorzy mieli do dyspozycji jedynie niewielki skwer przy pomniku. To sprawiło, że do uczestnictwa zostało zaproszone niewielkie grono gości – przede wszystkim przedstawicieli władz wojewódzkich i miejskich, służb konsularnych, służb mundurowych, duchowieństwa różnych wyznań, a także tylko wybranych instytucji i organizacji. Oczywiście nie zabrakło kilku organizacji kombatanckich oraz zrzeszających byłych polskich robotników przymusowych jak np. Klub Ludzi ze Znakiem P, działający w ramach Towarzystwa Miłośników Wrocławia, a także Stowarzyszenie Polaków Represjonowanych przez III Rzeszę.  

Dlaczego pomnik ku pamięci ludności cywilnej został odsłonięty akuratnie 25 listopada? Data nie jest przypadkowa i nawiązuje do wydarzenia sprzed 79 lat. Powód wyboru tego właśnie dnia wyjaśniła zebranym Kamilla Jasińska:

Kilka miesięcy po zakończeniu II wojny światowej, 25 listopada 1945 roku, w Warszawie został otwarty Cmentarz Powstańców Warszawy. Jest to cmentarz wojenny będący największym w Polsce i jednym z największych w Europie. To tam spoczywają ekshumowane z dziesiątek, a może i setek miejsc stolicy szczątki – przede wszystkim prochy – ponad 100 tys. osób, w większości niezidentyfikowanych, w tym około 8–10 tys. żołnierzy powstania warszawskiego. Wśród pochowanych są ofiary pierwszych dni powstania, jak choćby masowej eksterminacji jednej z warszawskich dzielnic, która do historii przeszła jako rzeź Woli. 177 zbiorowych mogił, do tego kurhan kryjący około 12 ton prochów, co odpowiada liczbie około 50 tys. osób, i tylko nieliczne groby indywidualne. Zdecydowana większość, bo aż około 80 procent pochowanych na tej nekropolii osób, to cywile, mieszkańcy Warszawy.  

Mając na uwadze fakt, że pod pewnymi względami to właśnie cywile łączą wojenną Warszawę z wojennym, a także powojennym Wrocławiem, IPN zdecydował się na taki wybór daty, co uzasadniła Jasińska, mówiąc:

Dlatego dziś – w dniu, w którym przypada rocznica otwarcia tej największej nekropolii kryjącej szczątki cywilnej ludności powstańczej Warszawy, odsłaniamy we Wrocławiu pomnik upamiętniający ludność cywilną powstańczej Warszawy. Upamiętniamy tych, którzy trafili do niemieckich obozów pracy w Breslau. Tych, dla których Breslau był tylko krótkim przystankiem na drodze w głąb III Rzeszy. Upamiętniamy wreszcie tych, którzy jako warszawiacy stali się pracującymi w Breslau robotnikami przymusowymi, a po wojnie z własnej i nieprzymuszonej woli zostali wrocławianami. To oni mówili o sobie: niewolnicy w Breslau, wolni we Wrocławiu.   

W swoim wystąpieniu dr hab. Kamil Dworaczek, dyrektor Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej we Wrocławiu, zwrócił uwagę na rolę, jaką odgrywa nowy pomnik: 

Może trudno w to uwierzyć, ale do tej pory w przestrzeni publicznej Wrocławia nie było upamiętnienia powstania warszawskiego, czy to powstańców, czy to jego cywilnych ofiar. Ten monument to właśnie wypełnienie tej luki. Cywilna ludność Warszawy przeszła okropieństwo ludobójstwa, np. na Woli, ale i okropieństwo wygnania. Przypomnę, że ze stolicy wypędzono wtedy aż 650 tysięcy ludzi.

Dyrektor Dworaczek zwrócił też uwagę na dwie ważne daty, które równolegle powinny na stałe wpisać się w kalendarz wrocławskich uroczystości:

Mam nadzieję, że spotykamy się przy tym pomniku nie po raz ostatni. Mam nadzieję, że będziemy się tu regularnie spotykać każdego roku 2 października, w Dzień Pamięci o Cywilnej Ludności Powstańczej Warszawy. W moim przekonaniu bowiem to właśnie 2 października, rocznica zaprzestania działań wojennych i upadku powstania warszawskiego, obok 1 sierpnia, czyli rocznicy wybuchu powstania, to kolejna ważna data i związana z nią uroczystość, która na stałe powinna zagościć we wrocławskim kalendarzu takich wydarzeń. Powinna to być uroczystość, która będzie przypominać o tej ważnej i tragicznej karcie historii naszego kraju, ale będzie też przypominać o naszych korzeniach, o tym, jak przedwojenni warszawiacy stali się powojennymi wrocławianami.

Wszystkie pomniki wznoszone na terenie należącym do Gminy Wrocław powstają zgodnie z zasadami, które ściśle określa uchwała Rady Miejskiej Wrocławia z kwietnia 2010 roku. Tak też stało się i tym razem w przypadku zainicjowanego przez wrocławski IPN pomnika na Rakowcu. Od początku w całe przedsięwzięcie zaangażowana była Rada Miejska Wrocławia, która dwukrotnie jednogłośnie zadecydowała, że taki pomnik powinien we Wrocławiu powstać. Pierwsza uchwała nr VI/87/24 została podjęta dnia 11 lipca 2024 roku i wyrażała zamiar wzniesienia pomnika, natomiast kolejna, uchwała nr VII/116/24 z dnia 12 września 2024 roku, ostatecznie przesądziła o jego wzniesieniu. Obecna na uroczystości Agnieszka Rybczak, przewodnicząca Rady Miejskiej Wrocławia, mówiła w swoim wystąpieniu: 

Taka jest nasza – Rady Miejskiej Wrocławia – rola, żeby wsłuchiwać się w głos mieszkańców. Idea wzniesienia takiego pomnika miała dla wrocławskich radnych duże znaczenie. Pomysłodawcą takiego upamiętnienia był Instytut Pamięci Narodowej. Inicjatywa spotkała się z pozytywnym odbiorem. W naszej przestrzeni wrocławskiej brakowało takiego miejsca. Wielu warszawiaków stało się po wojnie wrocławianami i oni wnieśli ogromny wkład w odbudowę naszego miasta. Historia stanowi dziś pomost łączący przeszłość z teraźniejszością dla dobra przyszłych pokoleń.

W uroczystym odsłonięciu pomnika uczestniczył m.in. Martin Kremer, konsul generalny Republiki Federalnej Niemiec we Wrocławiu. W swoim wystąpieniu, wygłoszonym tradycyjnie w języku polskim, podkreślił on, że pomnik jest nie tylko wyrazem hołdu dla ofiar, ale także symbolem ich niezłomności, cierpienia i nadziei.

My, Niemcy nigdy nie zapomnimy o okrucieństwach, jakich na powstańcach warszawskich oraz ludności cywilnej Warszawy i okolic dokonali nasi przodkowie.

Wśród cywilów opuszczających Warszawę, czy to jeszcze w trakcie powstania, czy już po decyzji o zaprzestaniu działań wojennych, czyli po 2 października, byli także żołnierze Armii Krajowej. Żołnierze pełniący różne funkcje, nie tylko walczący bezpośrednio z bronią w ręku, ale też wykonujący zadania łączników czy kolporterów prasy. Jednym z takich żołnierzy AK był obecny na uroczystości kpt. Stanisław Wołczaski pseud. „Kazimierz”, honorowy prezes dolnośląskiego okręgu Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej. W czasie powstania warszawskiego miał 14 lat. W walczącej Warszawie był do ostatniego dnia, a stolicę opuścił wraz z cywilami. W swoim wystąpieniu opowiedział o udziale w powstaniu, a także o warunkach, jakie panowały w niemieckim obozie przejściowym Dulag 121 w Pruszkowie, gdzie kierowano większość warszawiaków. 

 

Po wystąpieniach organizatora i zaproszonych gości Kamilla Jasińska odczytała fragment pewnej relacji – jednej z wielu zamieszczonych w tomie „Niewolnicy w Breslau, wolni we Wrocławiu. Wspomnienia Polaków wojennego Wrocławia”. Autorem tych wspomnień jest Zygmunt Pacych, który był obecnych na uroczystości.

Urodziłem się 31 marca 1941 roku w Warszawie. Jako trzyletnie dziecko nie pamiętam walk o Warszawę, strzelaniny, huku dział, walących się ścian budynków, palących się domów. Jednak po tych wydarzeniach pozostał mi ślad do czasów obecnych, czyli strach i wada wymowy. Rodzice moi – Bronisława i Edward – nie brali udziału w powstaniu. We wrześniu 1944 roku Niemcy zbiorowo wyrzucali mieszkańców z domów, które podpalali. Ludzi prowadzili do punktów obozu zbiorczego w Pruszkowie. Moją rodzinę też spotkał ten smutny los. Zdane na łaskę okupantów rodziny nie wiedziały, co się z nimi stanie, gdzie ich wywiozą, czy będą razem. Ojca mojego oddzielono – przez Czerwony Krzyż mama odnalazła go dopiero w 1947 roku. Zostaliśmy z mamą sami. Po podziale załadowano nas do składu wagonów bydlęcych i wywieziono w nieznane. Po męczącej uciążliwej jeździe dojechaliśmy do miasta Breslau, na stację Klettendorf, czyli Klecina. Zaprowadzono nas do obozu pracy, w którym przebywali Polacy. Robotnicy przymusowi prowadzeni byli grupami do pobliskiej cukrowni, gdzie pracowali po 12 godzin. Mama często pracowała z Anglikami, którzy też byli na robotach przymusowych. […] W czasie pracy mamy opiekowały się mną osoby niezdolne w tych dniach do pracy. Gdy front był zbyt blisko, pracę przerwano i robotników przymusowych skierowano do innych obozów. Mama i ja trafiliśmy do obozu w budynku szkolnym przy obecnej ul. Hauke-Bosaka. […] Później wraz z grupą Polaków skierowano nas do baraków w obozie przy Bergstrasse (obecna ul. Góralska). […] Wkrótce obóz ten został opuszczony i po przemarszu przez zrujnowane miasto znaleźliśmy się w największym obozie – Burgweide na Sołtysowicach. W obozie tym panowały najgorsze warunki bytowania z powodu nadmiaru ludzi przebywających w barakach. Stąd również żołnierze wyprowadzali kolumny robotników przymusowych do różnych prac i do budowy lotniska na dzisiejszym pl. Grunwaldzkim. Nie wszyscy stamtąd wracali. Nieświadomy tego, co się dookoła dzieje, doczekałem wyjścia z mamą i najbliższą grupą znajomych poza teren obozu. Był to dzień radosny dla wszystkich – 6 maja 1945 roku. Mama postanowiła nie wracać do Warszawy i zamieszkała ze mną we Wrocławiu. Dwa lata później dołączył do nas mój ojciec.

Zygmunt Pacych, jako przedstawiciel cywilnej ludności deportowanej w 1944 roku z Warszawy do wojennego Wrocławia, został poproszony przez dyrektora Oddziału IPN we Wrocławiu o odsłonięcie pomnika. Nim to jednak nastąpiło, zwrócił się do zebranych z krótką refleksją i podziękowaniami:

Jestem dzieckiem II wojny światowej, bo urodziłem się w jej trakcie. Czuję się dzieckiem powstania warszawskiego, bo ono zmieniło moje życie. Moi rodzice nie brali w nim bezpośredniego udziału, a ja byłem zbyt mały, by je zapamiętać, czy tym bardziej w nim uczestniczyć. Takich dzieci jak ja były tysiące. Nie wszystkie przeżyły wojnę i powstanie. Wiele trafiło wraz z rodzinami do obozu w Pruszkowie. Nasze dzieciństwo było naznaczone głodem, zimnem, tułaczką i niewolą. Do tego strach i rozłąka z bliskimi, a często także nieświadomość tego, co się właściwie dzieje. Moi rodzice już nie żyją. Nie żyje wielu moich znajomych pochodzących tak jak i ja z Warszawy lub jej bliskich okolic. Nas – warszawiaków zesłanych do Breslau i innych niemieckich miast, ale po wojnie mieszkających we Wrocławiu – została zaledwie garstka. Pod koniec wojny byliśmy dziećmi lub nastolatkami. Ci, którzy byli zmuszeni do wykonywania niewolniczej pracy na rzecz III Rzeszy, już nie żyją, bo byli od nas starsi – to pokolenie moich rodziców i dziadków. Ilu nas wszystkich było? Prawdopodobnie tysiące, ale nikt nigdy dokładnie tego nie sprawdził. Oby zrobił to kiedyś IPN.   

Zygmunt Pacych, który od wielu lat jest kronikarzem działającego w ramach Towarzystwa Miłośników Wrocławia Klubu Ludzi ze Znakiem P, zwrócił uwagę na fakt, że do istniejącego do 1969 roku Klubu należało blisko 650 osób. Prawie jedną szóstą stanowili warszawiacy, którzy zostali wypędzenie ze stolicy w trakcie lub po upadku powstania warszawskiego i trafili do różnych miejsc, w tym do Breslau, a po wojnie osiedlili się we Wrocławiu. Zdecydowana większość z nich już nie żyje. Do Klubu należy zaledwie kilkoro warszawiaków, którzy w czasie wojny byli dziećmi lub nastolatkami. Na zakończenie Pacych dodał:

W imieniu warszawiaków – byłych robotników przymusowych III Rzeszy i ich dzieci – pragnę wyrazić serdeczne podziękowanie za ten pomnik. Dziękuję za pamięć o nas, o naszych rodzicach, o znajomych. Dziękuję za pamięć o warszawiakach, ale też wrocławianach, bo część z nas do zniszczonej stolicy już przecież nie wróciła. Zostaliśmy w tym poniemieckim mieście. Pokolenie moich rodziców odbudowywało to miasto ramię w ramię z innymi, przybyłymi np. ze Lwowa, z Polski centralnej, czy z różnych obozów hitlerowskich i sowieckich. Wkrótce Wrocław stał się naszym ukochanym miastem, tak jak wcześniej była nim Warszawa. Dobrze, że ten pomnik powstał. Dziękuję za to Instytutowi Pamięci Narodowej we Wrocławiu i jego pracownikom za zaangażowanie, a także wszystkim, którzy przyczynili się do jego powstania. Mam nadzieję, że ten pomnik będzie nie tylko miejscem pamięci, ale także miejscem edukacji i opowiadania o tym, czym była wojna, czym było powstanie warszawskie, i czego doświadczyli warszawiacy obecni w Breslau.

Na skwerze u zbiegu ulic Rakowieckiej i Na Niskich Łąkach pomnik został zamontowany w piątek 22 listopada i od tego czasu pozostawał przesłonięty. W chwili montażu widzieli go tylko nieliczni, zatem akt odsłonięcia stał się nie tylko symbolicznym odsłonięciem, ale rzeczywistym okazaniem go, czyli oddaniem tego upamiętnienia i wprowadzenia go w przestrzeń publiczną Wrocławia.

Wraz z Zygmuntem Pacychem pomnik odsłonili: Agnieszka Rybczak – przewodnicząca Rady Miejskiej Wrocławia, kpt. Stanisław Wołczaski – żołnierz AK, powstaniec warszawski oraz dr hab. Kamil Dworaczek – dyrektor Oddziału IPN we Wrocławiu. 

Po uroczystym odsłonięciu monumentu symbolikę pomnika i jego poszczególnych elementów przybliżyła zebranym inicjatorka jego wzniesienia i współautorka koncepcji, Kamilla Jasińska z Oddziałowego Biura Edukacji Narodowej IPN, zajmująca się m.in. badaniem i popularyzacją tematyki związanej z polskimi robotnikami przymusowymi w obozach pracy w Breslau. Jak zauważyła na wstępie: 

Pomnik składa się z kilku elementów, a żaden z nich nie jest przypadkowy. On nie musi zachwycać swoim artyzmem, choć oczywiście może, bo jest dziełem znanego wrocławskiego artysty rzeźbiarza Stanisława Wysockiego. Ten pomnik ma przede wszystkim przemawiać symbolem i to jest jego siła. 

Główny element założenia pomnikowego – tzw. kamień warszawski – to stojący pionowo głaz narzutowy (granitognejs) pochodzący z epoki plejstocenu, wydobyty na terenie Warszawy i od kilku dekad będący w dyspozycji Muzeum Ziemi PAN w Warszawie. Decyzją dyrektora tej placówki, dr hab. Błażeja Błażejowskiego, głaz został we wrześniu br. przekazany IPN na potrzeby wzniesienia pomnika.

Choć głaz ten nie przyjechał do nas z Warszawy pociągiem: wagonem towarowym czy bydlęcym, jakimi wieziono do Breslau warszawiaków, to jednak właśnie on symbolizuje cywilną ludność powstańczej Warszawy deportowaną do wojennego Wrocławia w trakcie i po upadku powstania warszawskiego. 

Drugi mniejszy element, to ustawiony pionowo tuż obok blok granitu strzegomskiego, który w ramach założenia pomnikowego określany jest mianem tzw. kamienia dolnośląskiego. On symbolizuje fakt, że po II wojnie światowej część warszawiaków postanowiła pozostać we Wrocławiu (i szerzej – na Dolnym Śląsku). Jak mówiła Jasińska:

Innymi słowy, to symbol warszawiaków, którzy stali się wrocławianami. Sami o sobie mówili: niewolnicy w Breslau, wolni we Wrocławiu.

Przy pomniku związanym z powstaniem warszawskim nie mogło zabraknąć symbolu Polski Walczącej, czyli tzw. kotwicy. Ten symbol nadziei na odzyskanie niepodległości przez okupowaną wówczas Polskę był powszechnie stosowany w czasie II wojny światowej już od 1942 roku. Nie brakowało go na murach powstańczej Warszawy, a w tym pomniku znak ten – wykonany przez Stanisława Wysockiego w jego wrocławskiej pracowni – symbolizuje powstańców warszawskich. Jest umieszczony na tzw. kamieniu warszawskim, co w prosty sposób ilustruje powstańczą Warszawę: powstańców (kotwica) i cywilów (głaz). Przy okazji Jasińska zwróciła uwagę na jeszcze jeden szczegół:

Symbol Polski Walczącej stanowi element odznaki rozpoznawczej Wojsk Obrony Terytorialnej, czyli także 16. Dolnośląskiej Brygady Obrony Terytorialnej, której żołnierze – nie przez przypadek – pełnią dziś wartę honorową przy pomniku.

Istotnym elementem pomnika jest oczywiście tablica inskrypcyjna, umieszczona od frontu na tzw. kamieniu dolnośląskim. Podobnie jak i symbol Polski Walczącej, została wykonana w pracowni Stanisława Wysockiego. Umieszczony na niej napis brzmi:

PAMIĘCI
CYWILNEJ LUDNOŚCI
POWSTAŃCZEJ WARSZAWY
PRZETRZYMYWANEJ 
W NIEMIECKICH OBOZACH PRACY
ZLOKALIZOWANYCH 
NA OSIEDLU MORGENAU (RAKOWIEC)
ORAZ W INNYCH MIEJSCACH
NA TERENIE WROCŁAWIA 
I JEGO OKOLICACH 
W LATACH 1944–1945

2 X 2024
DZIEŃ PAMIĘCI
O CYWILNEJ LUDNOŚCI
POWSTAŃCZEJ WARSZAWY

W 80. ROCZNICĘ 
KAPITULACJI 
POWSTANIA WARSZAWSKIEGO 
WROCŁAWIANIE 

Widniejąca na tablicy data, 2 października 2024 roku, jest odzwierciedleniem planowanego od chwili powstania koncepcji stworzenia pomnika terminu jego odsłonięcia. 

Niezwykle symboliczne jest liternictwo, które też nie jest przypadkowe, co wyjaśniła Jasińska, mówiąc:

Na tej tablicy został użyty font NOCTURN. To jeden z tzw. warszawskich krojów pisma. Powstał kilka lat temu z inspiracji literami m.in. z kamiennych tablic upamiętniających ofiary II wojny światowej w Warszawie. Do wyboru tego właśnie symbolicznego warszawskiego kroju pisma zainspirował mnie prof. Artur Skowroński z wrocławskiej Akademii Sztuk Pięknych im. Eugeniusza Gepperta, za co mu serdecznie dziękuję. W ten sposób liternictwo też jest niezwykle symboliczne.

Postument pomnika został wykonany z kostki granitowej płomieniowanej. To charakterystyczny dla Dolnego Śląska granit strzegomski – dokładnie ten sam, przy wydobyciu którego w czasie wojny pracowali m.in. więźniowie KL Gross-Rosen. Jak zauważyła Jasińska, mogłoby nie być postumentu w takiej formie, ale jest, a na nim stoją dwa kamienie, przez co postument stanowi w pewnym sensie metaforę Wrocławia/Breslau i jego mieszkańców.

Nie bez znaczenia jest także otoczenie pomnika, czyli mający średnicę 3,5 m okrąg wysypany drobnymi kamieniami. Jasińska ujawniła, że zastanawiając się nad postumentem i otoczeniem pomnika, zasugerowała się wrocławskim pomnikiem upamiętniającym inne tragiczne wydarzenie z czasu II wojny światowej i jego ofiary: Pomnikiem Ofiar Zbrodni Katyńskiej. Podstawę tamtego pomnika stanowi kostka granitowa w liczbie 22 tys. szt. – każda kostka symbolizuje jedną ofiarę tamtej zbrodni. W przypadku pomnika na Rakowcu jest nieco inaczej:

Te jasne kamienie symbolizują cywilną ludność powstańczej Warszawy. Są różnej wielkości, tak jak ci ludzie byli różni i w różnym wieku: kobiety, mężczyźni, dzieci, w tym także niemowlęta, osoby starsze, kobiety w ciąży… Nie wiemy, i być może już nigdy się nie dowiemy, ilu mieszkańców powstańczej Warszawy trafiło do wojennego Wrocławia, dlatego i tu przy pomniku nie wiemy, ile jest takich drobnych kamieni. Jest ich niezliczona ilość. Ale nie wszystkie kamienie są jasne. Wśród nich wyróżniają się nieco ciemniejsze, których jest znacznie mniej. One mają symbolizować powstańców warszawskich, którzy ramię w ramię wraz z cywilami opuszczali stolicę. Po upadku powstania wyjście z miasta wraz z cywilami oznaczało dobrowolną rezygnację ze statusu jenieckiego, tym samym powstańcy traktowani byli nie jak jeńcy wojenni, ale jak robotnicy przymusowi.

O symbolice pomnika, a także o tym, dlaczego stanął on właśnie na Rakowcu, przypominać będzie tablica informacyjna, która już niedługo pojawi się na skwerze przy pomniku. Znajdą się na niej informacje m.in. o dwóch niemieckich obozach pracy, jakie pod koniec wojny funckjonowały w lokalach restauracyjno-rozrywkowych na Rakowcu. Podobna tablica znajduje się na skwerze Ofiar Obozu Burgweide przy ul. Sołtysowickiej, gdzie stanowi uzupełnienie pomnika i jest wykorzystywana podczas rozmaitych dzialań edukacyjnych i popularyzatorskich. Podobnie będzie na Rakowcu, bo i tu od wiosny 2025 roku planowane są spacery historyczne z przewodnikiem. 

Kolejną część uroczystości stanowiło poświęcenie pomnika oraz modlitwa za tych, których on upamiętnia. Na prośbę organizatora dokonali tego przedstawicieli trzech wyznań: JM ks. prof. Sławomir Stasiak – rektor Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu, ks. mitrat Grzegorz Cebulski – prawosławny wojewódzki kapelan Policji z cywilno-wojskowej parafii św.św. Cyryla i Metodego we Wrocławiu oraz ks. Karol Długosz – proboszcz-administrator parafii ewangelicko-augsburskiej św. Krzysztofa we Wrocławiu. 

 

Po poświęceniu pomnika i modlitwie za tych, których upamiętnia, odbyła się część, która zaskoczyła zgromadzonych, tego typu inicjatywy nie zdarzają sie bowiem często. Na wiele tygodni przed ustawieniem pomnika, gdy tylko upubliczniony został fakt, że we Wrocławiu powstanie taki monument, do Oddziału IPN we Wrocławiu zgłosili się przedstawiciele IV Liceum Ogólnokształcącego im. Stefana Żeromskiego we Wrocławiu. Młodzież z tego liceum zadeklarowała chęć objęcia pomnika opieką szkoły. Podczas uroczystości reprezentacja społeczności szkolnej: troje uczniów klasy IV A – Julia Gumulak, Paweł Gil oraz Rafał Kołosowski – odczytało uroczysty akt deklaracji objęcia nowego monumentu opieką szkoły:

Jak pokazuje historia i współczesność, nie jesteśmy w stanie przewidzieć przyszłości, ale przeszłość – znana nam często w szczegółach – powinna służyć temu, by mądrze z niej korzystać i pielęgnować pamięć o niej dla kolejnych pokoleń. My – uczniowie Liceum Ogólnokształcącego nr IV im. Stefana Żeromskiego we Wrocławiu – uroczyście  deklarujemy opiekę nad  wzniesionym przez Oddział Instytutu Pamięci Narodowej we Wrocławiu pomnikiem upamiętniającym cywilną ludność powstańczej Warszawy, deportowaną do wojennego Wrocławia w trakcie i po upadku powstania warszawskiego, osadzoną w niemieckich obozach pracy na terenie miasta i okolic, w tym dwóch na terenie obecnego osiedla Rakowiec. Obiecujemy pamiętać i przekazywać pamięć o losach tych ludzi oraz miejsc z nimi związanych. Obiecujemy dbać o to wyjątkowe i znaczące miejsce, będące symbolem tragizmu ludności cywilnej w czasie II wojny światowej. Pamiętajmy, że istniejemy dotąd, dopóki trwa o nas pamięć w innych ludziach.

Następnie dyrektor placówki, Małgorzata Górny, wręczyła dyrektorowi Oddziału IPN we Wrocławiu pamiątkowy dokument. Takie akty otrzymali także uczniowie, którzy w imieniu społeczności szkolnej wygłosili akt deklaracji. 

Ta godna naśladowania inicjatywa zrodziła się w kręgu młodzieży klas starszych. Na czym polegać będzie ta opieka, wyjaśniła Katarzyna Cieplińska-Olejnik, nauczycielka historii w IV LO:

Chodzi nie tylko o to, by młodzież przyszła pod ten pomnik ze zniczami i kwiatami w takie dni, jak 1 września, 6 maja, czy oczywiście 2 października. Przede wszystkim zależy nam na edukacji w miejscu pamięci. Przychodząc tu, choćby przy okazji lekcji poświęconych II wojnie światowej, licealiści nie tylko będą mogli dowiedzieć się o tym, czego dotyczy pomnik i kogo upamiętnia, ale przy okazji będą też mogli wykonać konkretną pracę, jeśli taka będzie niezbędna. Miejsca pamięci powinny być zadbane, uprzątnięte, a co za tym idzie – otaczane należytym szacunkiem. Takie szkolne inicjatywy opieki nad miejscami pamięci kształtują w młodych ludziach postawę patriotyczną, świadomość obywatelską i poczucie odpowiedzialności za przekazywanie pamięci historycznej kolejnym pokoleniom. 

Podczas uroczystości obecny był poczet sztandarowy IV LO. Ponadto młodzież prezentowała proporzec Klubu Ludzi Ze Znakiem P. 

 

Tradycyjnie na zakończenie uroczystości pod nowo odsłoniętym pomnikiem delegacje złożyły kwiaty i znicze, dając tym samym wyraz pamięci. 

Pomnik cywilnej ludności powstańczej Warszawy deportowanej do wojennego Wrocławia w trakcie i po upadku powstania warszawskiego został wzniesiony na terenie będącym własnością Gminy Wrocław. Upamietnienie sfinansował Oddział Instytytu Pamięci Narodowej we Wrocławiu. Główny element upamietnienia – głaz narzutowy – został nieodpłatnie przekazany przez Muzeum Ziemi PAN w Warszawie.
Koncepcja pomnika: Kamilla Jasińska, współpraca Stanisław Wysocki
Wykonanie tablicy inskrypcyjnej i symbolu Polski Walczącej, montaż: Stanisław Wysocki
Wykonanie postumentu i otoczenia pomnika oraz montaż: Drokontrol Marcin Hubica 

Uroczystość 25 listopada 2024 roku zorganizował Oddział Instytutu Pamięci Narodowej we Wrocławiu. Wartę honorową przy pomniku pełnili żołnierze 16. Dolnośląskiej Brygady Obrony Terytorialnej im. ppłk. Ludwika Marszałka ps. „Zbroja”: kpr. Jakub Elmiś oraz st. szer. Waldemar Zadka; dowódcą warty był ppor. Michał Wawrzyk. Oprawę muzyczną zapewniła Orkiestra Reprezentacyjna Wojsk Lądowych w składzie: sierż. Maja Pięta (werble) oraz mł. chor. Paweł Ficoń (trąbka). 

do góry